sobota, 6 lipca 2013

Liebster Award

Nominacja od  
1.Jak masz na imię .?
2.Ile masz lat ?
3.Ile masz blogów ?
4.Ulubiony piłkarz .
5.Jakie są Twoje zainteresowania ?
6.Jakie sporty Cię interesują ? 
7.Czy trenujesz jakąś dyscyplinę .?
8.Byłaś / eś w życiu na jakimś meczu ? Jakim ?
9.Jakiej drużynie kibicujesz ? (Klub , może byś też reprezentacja)
10.Kim chcesz zostać w przyszłości ?
11.Co sądzisz o transferze Mario Gotze i Leo Bittencourt?

1. Nazywamy się Patrycja i Karolina.
2. 16 i 15 ;)
3. Na razie tylko ten, ale piszemy już kolejny...
4. Mario Goetze, Marco Reus i Cristiano Ronaldo ;D
5. Lubimy sport i wirtualny świat. Kochamy zakupy i zabawę. 
6. Piłka nożna i siatkówka.
7. Patrycja- piłka nożna, karolina- opierdaling ;)
8. Nie nie byłyśmy, ale chciałybyśmy.
9. Borussi Dortmund.
10. Ekonomistka i Architektka. 
11. Obu nam się on nie podoba, ale co możemy poradzic ;( 

Nominacja od  

1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Do czego masz słabość?
4. Co lubisz robić w wolnym czasie?
5. Czym się interesujesz?
6. Uprawiasz jakieś sporty?
7. Masz autografy lub zdjęcia z piłkarzami / siatkarzami?
8. Jakiej drużynie kibicujesz?
9. Kto jest twoim najulubieńszym piłkarzem / siatkarzem
10. Dlaczego prowadzisz swój blog?
11. Jakie są twoje trzy największe marzenia?

1. Patrycja i Karolina. 
2. 16 i 15 lat.
3. Do przystojnych chłopaków ;))
4. Słuchac muzyki i ogladac filmy.
5. Sport, sławne gwiazdy. 
6. Patrycja- piłka nożna, Karolina- opierdaling
7. Niee! 
8. BVB
9. Mario Goetze i Marco Reus.
10. Szczerze mówiąc to z nudów i dla rycia ;)
11. Obie marzymy o spotkaniu wymienionych wyżej idoli i wyjeździe za granice. A i nie pogardziłybyśmy wygranej w totka ;D haha


Nasze nominacje:

Nasze pytania:
1. Jak się nazywasz?
2. Ile masz lat?
3. Skąd jesteś?
4. Co Cie interesuje?
5. O czym marzysz?
6. Ulubiony piłkarz?
7. Ulubiony klub?
8. Ulubiona liczba na koszulce?
9. Twój ulubiony blog?
10. Najbardziej śmieszne wspomnienie z dzieciństwa.
11. Co byś zrobiła gdybyś spotkała swojego idola ?

piątek, 5 lipca 2013

9: Czy zechcesz ze mną zatańczyć?

Lewy: Chciałem serdecznie podziękować wszystkim tu zebranym, a w szczególności moim najlepszym przyjaciołom z drużyny. Mario Goetze i Marco Reus chodźcie tu.
Marco: Nie wiem co powiedzieć, naprawdę. My też Ci dziękujemy, że mieliśmy okazję tu byc.
Mario: Oj tak. To może zatańczymy. –powiedział uradowany
Marco: Chcesz ze mną tańczyć.
Mario: No tak. Chodź na parkiet.
Lewy się zaśmiał i DJ włączył muzykę.
Mario: Patrycja tu jest- powiedział do Marco.
Marco: No widziałem, i  Karolina też.
Mario: Oo mam pomysł, one stoją tam w rogu- powiedział do Marco. Po czym podszedł do Lewego i wziął od niego mikrofon. Zaczął:
Ymm- chrząchnął, Korzystając z okazji chciałbym również podziękować mojej partnerce z welonem, która ma na imię Patrycja i stoi tam w rogu –pokazał palcem. W związku z tym, że Marco nie chce ze mną tańczyć, prosiłbym o taniec właśnie z tamta dziewczyną- zakomunikował i zaśmiał się. Po czym podszedł do Patrycji.
Mario: Czy chciałabyś zatańczy młoda damo- wyszczerzył się
Patrycja: Pogięło Cie – spytałam, ale się zgodziła, bo co miała uciec.
Marco: A ty Karolino, zatańczysz ze mną.
Karolina: Jasne- od razu się zgodziła.

Podczas tańca:

Karolina: Przepraszam Cie, że tak Cie potraktowałam.
Marco: nie ma sprawy. Nie się nie stało.
Karolina: To może po tańcu się przejdziemy- spytała bardzo śmiało.
Marco: Świetny pomysł, a nie musisz wraca do pracy.
Karolina: Eee tam- uśmiechnęła się

Patrycja: Laluś, czy ciebie do reszty pogięło? Wiesz jaką ty mi zrobiłeś siarę? –mówiła w nerwach
Mario: Chyba właśnie zaszczyt. Każda chciałaby by teraz na twoim miejscu- wyszczerzył się.
Partycja: Ale ja nie jestem każda i żeby nie było zgodziłam się tylko dlatego, bo wszyscy na nas patrzyli. –odpowiedziała pewnie.
Mario: Tak, tak. Niech Ci będzie.
Partycja: A z tym pocałunkiem to przegiąłeś. Powinnam Ci teraz dać z liścia.
Mario: Ale tego nie zrobiłaś. Wiec jednak coś Cie do mnie ciągnie.
Patrycja: Chciałbyś. A skoro tak się dopominasz to masz to załatwione.
Mario: Chyba nie zrobisz mi tego przy wszystkich.
Patrycja: Nie, przy wszystkich nie.
Mario: Ooo, czyli jeszcze się chcesz ze mną spotkać.
Patrycja: Pomarzyć możesz- zarumieniła się.
Po skończonej piosence Patrycja wyszła z Sali, a Marco i Karolina wybiegli razem przed salę.

Patrycja:

Co za tupet. No normalnie nie mogę, jak on śmiał się dopuścić takiej rzeczy. No normalnie zaraz wybuchnę. I jeszcze na dodatek nie wiem gdzie jest Karolina, a zaraz mamy roznosić ciepłe dania. Idę jej poszukać. Kurde nigdzie jej nie ma, wyszłam na dwór i zobaczyłam że Marco siedzi w altance, podeszłam bliżej i ujrzałam Karolinę, uśmiechnęłam się bo oni się całowali. Postanowiłam im nie przerywać i wrócić do środka. Jednak nie udało mi się, bo wpadłam na Mario. Jak zwykle. Pomyślałam.

Mario: Oo znów się spotykamy. Czy ja przypadkiem nie mówiłem, że to przeznaczenie? – powiedział uradowany.
Patrycja: Nie wiem. Nie słuchałam Cie. – krzyknęłam.
Mario: Jasne, jasne. Ale powiedz czy to możliwe, że znów się spotykamy, Jaki ten świat mały. –rozmarzył się
Patrycja: Już nie przeginaj. I Puść mnie, bo jak widzisz spieszę się – warknęłam.
Bondi: Mario! Kochanie gdzie jesteś? Kotku! Szukam Cie.
Mario złapał Partycje za rękę i pociągnął za sobą.
Patrycja: Durniu, co ty robisz mam obcasy.
Mario: Wskakuj na barana – powiedział
Partycja: Coo? Oszalałeś?- po czym wskoczyła na plecy chłopaka
Mario: Musimy się kryć. Ta laska nie daje mi spokoju.
Patrycja: Jak ją w sobie rozkochałeś to teraz masz. – dowaliła
Mario: Oj czy ty zawsze musisz tyle gadać. Nie możesz się w końcu zamknąć. – powiedział wkurzony
Patrycja: Jak widzisz nie. A ty jesteś cholernym babiarzem, który cały czas wyrywa dziewczyny. –zeskoczyła z jego pleców
Mario: O proszę odezwała się. Ty lepiej spójrz na siebie.
Patrycja: Na siebie? Kurde zgubiłam buta. – powiedziała przerażona
Mario: CO? Jakiego buta. Ty jesteś walnięta.
Patrycja: Jaa.? A kto ucieka przed jakąś dziewczyna?
Mario: Ojeja już tego nie przeżywaj. Myślisz, że specjalnie ją poderwałem.
Patrycja: To ty się mnie pytasz.
Mario: Myślisz, że nie chciałbym się w końcu zakochać do szaleństwa?
Patrycja: Nie wiem i mnie to wcale nie obchodzi.
Mario: Weź już skończ.- powiedział i przysunął się do mnie, położył swoje ręce na mojej tali i (…)

8: Co wy tu robicie?

Kiedy się obejrzała ujrzała Marco. Tego samego Marco, które poznała kilka dni temu.
Karolina: Marco? Co ty tu robisz?
Marco: Mógłbym Ci zadac te same pytanie. –odrzekł
Karolina: Ja, Ja jestem tu kelnerką- powiedziała
Marco: A ja jestem kolegą Lewego – wyszczerzył się
Karolina: Ahaa- odpowiedziała niepewnie i możesz mnie już puści, bo muszę wróci do swoich obowiązków.
Marco: Aa tak jasne, może Ci pomogę i pogadamy, bo widzę że jesteś jakaś smutna.
Karolina: To nie jest najlepszy pomysł- odpowiedziała po czym wyszła do kuchni.

Marco:

Kto by pomyślał, że ją tu spotkam. Jestem zaskoczony i to miło zaskoczony. Ale ona chyba nie bardzo. Coś ją gnębi, a ja nie mogę jej pomóc. Ale jak pomóc. Przecież mnie odtrąca. Nie zadzwoniła. I była jakaś dziwna.

Karolina:

Skąd on się tu znalazł. Jak to możliwe. Zastanawiam się i dochodzę do wniosku, że źle zrobiłam. Dlaczego go odtrąciłam .Jest taki przystojny i czuły. Od razu wyczuł, że coś jest nie tak. Muszę go znaleźć i mu to wytłumaczyc. Ale najpierw idę poszukac Patrycji i jej wszystko opowiem. Ona będzie wiedziała co mam robic.

W tym samym czasie.

Patrycja:  

Wyszłam z kuchni, bo widziałam że wszyscy już zjedli tort i ustali w kółku, bo zaczynały się oczepiny. Zawsze lubiłam tego typu zabawy, bo było dużo śmiechu. Jak zawsze na początku welon i mucha, a potem to już rutyna. Kiedy szłam nagle na pustej tacy wylądował welon. Przeraziłam się i upuściłam  tace, ale nie dlatego, że był na nim welon tylko dlatego że naprzeciwko mnie ustał Mario. Zamurowało mnie. No a tak w ogóle to wszyscy się ze mnie śmieli, ale to normalka. Mario podszedł do mnie i podniósł tace z welonem. Zatkało mnie. Chciałam powiedziec, żeby Panna Młoda rzuciła welon jeszcze raz, ale ona z Robertem  nie zgodzili się. Niespodziewanie w naszą stronę w ręce Mario wylądowała mucha. Ja ponownie upuściłam tacę jednak bez welonu, bo trzymałam go w ręku. Wszystko nagrywała kamera i wszyscy stali i się z nas śmiali i bili nam brawo. Chyba się zarumieniłam, ale nie byłam pewna, bo przecież się nie widziałam. Poprawiłam tylko sukienkę, oddałam tacę Karolinie, która stała i też ryła razem z Marco i poszłam na parkiet. Mario już na nie czekał i złapał moją dłoń i przyciągnął do siebie, bo włączyli nam wolną nutkę. Byłam trochę skrępowana, ale nie wypadało odmówic. Mario jeszcze dowalił, że to jest przeznaczenia, że się spotykamy i takie tam.  Na moje nieszczęście całą sala krzyczała gorzko, gorzko. Zaczęłam się śmiac i powiedziałam Mario na ucho, że nie pocałuje go. On spojrzał na mnie i zaczął się śmiac. Po czym namiętnie mnie pocałował. Wszyscy zaczęli liczy, a ja się próbowałam się wyrwac, jednak on był silniejszy. Po tym wszystkim wszyscy bili nam brawa, a ja podziękowałam i poszłam do swoich obowiązków. Tak przynajmniej powiedziałam Mario, bo tak naprawdę wyprułam do łazienki ochłonąc. Nagle do łazienki wparowała Karolina.

Karolina: Ulala kocie, ale pocisnęłaś– wyszczerzyła się
Patrycja: No bardzo śmieszne. Naprawdę. Zrobiłam sobie niezłą siarę i ten gbur mnie pocałował.
Karolina: No nie taki gbur, pocałował Cię na koniec w rękę, to jednak gentleman. A tak w ogóle to nie wiem co mam robi z Marco? Podoba mi się, ale..
Patrycja: Nie ma żadnego ale, pogadaj z nim i koniec kropka. Czekaj chodz, bo lewy coś ogłasza.

Karolina: Okej, chodźmy. 

7:On nie jest ciebie wart!

Piątek wieczorem przygotowywałyśmy sobie ubrania, ponieważ w sobotę o godzinie 18:00 miałyśmy się stawić w restauracji, w której miałyśmy pracować jako kelnerki na czyimś weselu. Potrzebowałyśmy trochę kasy, a dzięki ciotce miałyśmy okazję dorobić. Poza tym jutro rano Rodzice i nasi chłopcy wyjeżdżają. Ale musimy przyznać, że te kilka dni były wyjątkowe. Cudownie się bawiłyśmy. No a tak w ogóle to 1 sierpnia mamy bilety na Malediwy. Już nie możemy się doczekać. Całe szczęście, że Patrycja jest już pełnoletnia to bez problemu możemy jechać.  

Marco:

Czekałem na telefon od Karoliny. Nie zadzwoniła. Nie napisała esa. W ogóle nie mieliśmy kontaktu przez te kilka dni. Myślałem, że między nami coś jest, ale przecież jak by było to by się odezwała. Trochę się o nią martwię i szczerze mówiąc tęsknie. Chciałbym ją znów zobaczyć i przytulić. Ale przecież nie pójdę do niej do domu, może nie chce mnie widzieć.

Sobota:

Karolina

O godzinie 12:00 wszyscy zebraliśmy się w jadalni i zjedliśmy śniadanie. Potem musieliśmy się pożegnać. Nie chciałam tego, bo chyba na nowo zakochałam się w Sebastianie. Ale co poradzić musieli wracać. Widziałam, że Patrycji tez nie jest do śmiechu żegnać się z tym swoim. Jedynie co nas pocieszało to fakt że za ponad tydzień wracamy do naszego rodzinnego domu i znowu się z nimi zobaczymy, niestety nie na długo bo lecimy na Malediwy! Razem z Patrycją nie możemy się doczekać.
Patrycja: Która godzina? –spytała
Karolina: Po 14.
Patrycja: Już? To musimy zacząć się powoli szykować. –mówiła w panice.
Karolina: Oj Patka, Patka ty jak zwykle panikujesz- zaśmiała się
Patrycja: Łatwo Ci mówić. Przecież to wesele, będziemy kelnerkami, musimy ładnie wyglądać i nie odwalić gafy – nadal w panice
Karolina: No tak. Ty musisz uważać. Bo zawsze coś odwalasz, HaHa. To chodźmy.
Patrycja: Przecież już idę.

O godzinie 16:00 dziewczyny były już gotowe. Patrycja postanowiła jeszcze wejść na facebooka. To co zobaczyła wywołało u niej złość. Nie wiedziała co ma zrobić i jak ma to powiedzieć Karolinie. Przecież nie może tego ukrywać.

Patrycja: Karolina, ja muszę ci coś powiedzieć- zaczęła zdenerwowana
Karolina: Co się stało??
Patrycja: Bo weszłam na fb i tam zobaczyłam, że Sebastian jest w związku z Martą, ta której nie lubimy.
Karolina: Coo? Jak to? To niemożliwe.- zaczęła płakać
Patrycja: Nie płacz. Przecież musimy już jechać. On nie jest ciebie wart.


Patrycja zaczęła pocieszać Karolinę, która byłam bardzo przygnębiona i  godzinie 17:00 dziewczyny były znowu  gotowe. Karolina założyła to, a Patrycja wystroiła się w to i założyła bransoletkę od Tomka. Karolina wyprostowała włosy, a Patrycja zakręciła. Do restauracji miała je zawieść ciotka, której jeszcze nie było w domu. Wiec chcąc czy nie chcąc zadzwoniły po taksówkę, gdyż nie wypadało się spóźnić . Kiedy dotarły na miejsce dowiedziały się, że to jest ślub Roberta Lewandowskiego, dziewczyny oczywiście wiedziały kim on jest i zaczęły się uśmiechać od ucha do ucha. Pomyślały, że to będzie najlepszy dzień w ich życiu. Nie interesowały się za bardzo piłką nożna, więc nie znały też piłkarzy ani drużyn. Karolina zapomniała o Sebastianie. Po chwili pewna Pani powiedziała im co będzie należało do ich obowiązków. Zaczęli zjeżdżać się pierwsi goście. Oczywiście jako pierwsi na sale weszli Państwo Młodzi. Były takie podekscytowane, bały się że zaczną piszczeć na ich widok. Na szczęście opanowały się. Ustały z tacami przy wejściu i częstowały szampanem. Potem zostały zawołane do kuchni i wymieniły się tacami z innymi dziewczynami. Miały teraz stać w kuchni i nakładać dania. Szczerze mówiąc wolały nie wychodzić na sale, gdyż nie chciały zrobić czegoś głupiego. Czas im szybko zleciał. Wybiła godzina 24:00 i wjechały na sale z tortem. Tort był bardzo duży, tak wielki że Nas zasłaniał. Gdy Lewandowscy zaczęli kroić pierwsze kawałki Patrycja udała się z powrotem do kuchni. W tym czasie Karolina stała i rozdawała kawałki tortu. Nagle ktoś złapał ją  od tyłu w pasie. Kiedy się obejrzała ujrzała (…)

środa, 3 lipca 2013

6: Od kogo te kwiaty.?

Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, pobiegłam otworzyć, ujrzałam w nich Sebastiana i Tomka z naszymi rodzicami. Przyjechali na nasze urodziny. Nie wiedziałam co zrobic. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że go widzę, ale przecież miałam o nim zapomnieć.
Patrycja: Kto przyszedł?
Karolina: Goście.

Patrycja:

Poszłam zobaczy kto przyszedł. Iii nie mogłam uwierzyć. W drzwiach stał Tomek. Mój ukochany. Podbiegłam do niego i skoczyłam mu na szyję. Byłam mega szczęśliwa. Był jedynym chłopakiem do którego coś czułam. Przy nim czułam się naprawdę wspaniale. Przynajmniej tak mi się wydawało. Od czasu kiedy z nim jestem dałam sobie spokój z podrywaniem innych. No chyba, że dla dobra Karoliny, aby w końcu zapomniała o Sebie. Robiłam to tylko dla niej. Właśnie Sebie. Nie mogłam uwierzy jak on miał czelność tu przyjechać. Zauważyłam minę Karoliny. Nie była za ciekawa. Widziałam, że do oczu napływały jej łzy i nie wiedziałam co mam zrobi. Przecież nie odstawie sceny przy rodzicach i ciotce. Właśnie rodzice prawie ich nie zauważyłam. Po przywitaniu się z nimi, zaprosiłam wszystkich do środka. Po czym wszyscy złożyli nam życzenia i wręczyli prezenty.

Karolina: Sprawdźmy co dostałyśmy.
Patrycja: Aaaaaa –zaczęłam krzyczeć
Karolina:  Coooo się stało?
Patrycja: Dostałyśmy bilety na MALEDIWY.
Karolina: Serio. Pokaż. –sama nie mogłam uwierzy. Nasi rodzice spełnili nasze marzenia.
Kiedy rodzice poszli porozmawiać z ciotką my dalej rozpakowałyśmy prezenty.
Patrycja: Ojej jaka piękna. Dziękuje Tomuś. Pocałowałam go w usta.
Tomek: Cieszę się, że Ci się podoba. – przytulił mnie
Sebastian: A tu jest prezent dla ciebie Karola.
Karolina: Jaki prezent? Nic od ciebie nie chce. Dlaczego to robisz co? Dlaczego mnie ranisz?
Sebastian: Ale ja zrozumiałem, że cię kocham. Odszedł do niej bliżej i pocałował ją.

Karolina:

Nie wiem czemu to zrobiłam. Nie wiem czemu mu uległam. Może dlatego, że bardzo mi go brakowało. Musze przyzna, że tęskniłam za nim jak cholera. Ale co jak znowu mnie zrani. Nie jestem pewna swoich uczuć. Jednak postanowiłam że dam mu jeszcze jedną szanse. Może się zmienił. Może naprawdę mnie kocha. Jak to się mówi ,, Stara miłość nie rdzewieje’’ ale przecież ,, Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki’’. Nie wiem co mam robić. Chyba zaryzykuje i będę z nim.

W tym samym czasie Patrycja bawiła się w najlepsze z Tomkiem. A Sebastian stał obok Karoliny, po czym ją przytulił. Po chwili do salonu weszła ciotka z kwiatami. Obie byłyśmy zdziwione.

Ciotka: Mam coś dla Was dziewczynki.
Patrycja: Dla Nas? Ciociu kupiłaś nam kwiaty? –spytała niepewnie.
Ciotka: Ale ty dowcipna. Nie, nie ode mnie. Nie wiem od kogo, kurier przyniósł. Macie- dała nam do ręki.
Obie wyszłyśmy do kuchni po wazon.
Patrycja: Ciekawe od kogo są te róże.
Karolina: Zobacz ślepoto masz tu dwie karteczki.
Patrycja: OO faktycznie, ale nie ślepoto. –zaśmiała się
Karolina: Dla tej pyskatej od Mario- przeczytała i dodała – to chyba dla ciebie.
Patrycja: O kurka, wysłali nam kwiaty. Co ja powiem Tomkowi. Oni wiedzą gdzie my mieszkamy, jak przyjdą? – powiedziała zdenerwowana. No a tak w ogóle to trzymaj swoją karteczkę podała jej
Karolina: Dla tej uroczej od Marco- uśmiechnęła się
Po czym do kuchni weszli chłopaki. Obie schowałyśmy kartki.
Tomek: Ciekawe od kogo te kwiaty?
Sebastian: Właśnie? Nie macie żadnego liściku.
Nie- odpowiedziałyśmy zgodnie.

Chłopaki się tylko na nas spojrzeli i przytulili nas. 
_________________________________________________________________
I jak wam się podoba? Komentujcie ;) Piszcie czy mamy dodawac kolejne, bo nie wiemy czy jest sens pisac ;p

5: Wszystkiego Najlepszego.

Mario: No niby tak. Ej ale czy ciebie nie zdziwił fakt że te dziewczyny nie piszczały na nasz widok?
Marco: No to było trochę dziwne.

Następny dzień:

Karolina:

Obudziłam się. Spojrzałam na zegarek była dopiero 8:00. Postanowiłam, że już wstanie i pójdę do sklepu bo świeże pieczywo. Ubrałam się i zeszłam po cichu na dół. Napisałam tylko karteczkę Patrycji, że poszłam do sklepu i wyszłam. Po drodze myślałam i tym co powiedział mi Sebastian, ale postanowiłam da sobie z nim spokój. Kiedy tak szłam, ktoś zaczął krzyczeć w moją stronę. To był Marco i Mario. Podbiegli do mnie i zaczęliśmy rozmowę.
Karolina: Co wy tu robicie?
Marco: A tak wyszliśmy pobiegać, mieszkamy niedaleko Waszego domu.
Mario: A co tam u ciebie? Jak się czujesz?
Karolina: A dobrze. Dzięki, że pytasz. –uśmiechnęłam się.
Mario: A gdzie masz koleżankę?- spytał zaciekawiony
Karolina: A co stęskniłeś się za nią? – spytała odważnie
Mario:  I to jak. – odpowiedział zmieszany
Karolina: Przekaże jej. Dobra chłopcy ja idę do sklepu, a Wam życzę miłego biegania.
Marco: O sklep. Właśnie mieliśmy iść z Mario zrobić zakupy.
Mario: Tak? Naprawdę.
Marco spojrzał na Mario po czym
Mario: Aaa no faktycznie. Bo ten, my no mieliśmy zrobić sałatkę.- powiedział zdecydowanie
Karolina: Sałatkę?? Haha. Jasne. To chodźcie. – uśmiechnęła się.
Kiedy tak szli do Karoliny zadzwoniła jej mama złoży jej życzenia.
Karolina: Cześć mamo.
Mama: Cześć córeczko, Wszystkiego Najlepszego z okazji urodzin.
Karolina: Dzięki Mamuś
Mama: I przekaż życzenia Patrycji.
Karolina: Dobrze, Kończę. Pa
Marco: Masz urodziny?
Karolina: Jak coś to my.
Mario: My?
Karolina: No ja z Patrycją.
Marco: OO fajnie. Wszystkiego Najlepszego. –powiedział, po czym pocałował mnie w policzek.
Mario: Ode mnie też zdrowia,  szczęścia i spełnienia marzeń. –wyszczerzył się
Karolina: Dzięki wielkie.
Kiedy doszliśmy do sklepu kupiłam pieczywo i podeszłam do kasy. Chłopaki szli za mną i nic nie kupili.
Karolina: To gdzie te wasze składniki na sałatkę? –spytałam zaciekawiona.
Marco: A sałatka. Mario zapomniałeś. Sałatkę miałeś zrobić.
Mario: Jaa? To ty miałeś na nią ochotę.
Karolina: Haha. Rozwalacie mnie. Dobra chodźmy.
Mario: To nie będzie tej sałatki.
Marco: Głupku to był tylko pretekst. – powiedział po cichu.
Karolina: Ja lecę, podeszłam do Marco i pocałowałam go w policzek.
Marco: Ojej jak miło.

Marco:

Spotkałem ją kolejny raz. Wyglądała pięknie. Wrzuciłem jej do torby karteczkę z moim numerem. Mam nadzieję, że się odezwie. W końcu pocałowała mnie. Wiem to był tylko policzek, ale dla mnie to wiele znaczy.  Z tych zamyśleń wyrwał mnie Mario, który miał pomysł i to bardzo fajny pomysł…

Karolina:


Kiedy wracałam myślałam o Marco. On jest taki słodki. Ale czy z tego coś będzie? Pomyśle później. Gdy weszłam do domu, Patrycja już wstała, co mnie zdziwiło, bo była dopiero 9:20. Jednak byłam szczęśliwa, od razu złożyłyśmy sobie życzenia i wręczyłyśmy prezenty. Potem opowiedziałam jej kogo spotkałam, nie zapomniałam dodać tego, że Mario się o nią pytał i że mieli robic sałatkę na którą nie kupili składników. Kiedy rozpakowywaliśmy zakupy, Patrycja znalazła karteczkę, otworzyła ją, był tam numer Marco. Muszę przyznać, że byłam pozytywnie zaskoczona. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, pobiegłam otworzyć, ujrzałam w nich (…)

wtorek, 2 lipca 2013

4: Mario ty jesteś normalny?

PATRYCJA

Mario spojrzał na mnie seksownym wzrokiem po czym jego dłonie znalazły się na mojej tali i wskoczyliśmy do wody.
W tym samym czasie Marco stał koło Karoliny i widziałam, że ukradkiem na nią zerkał.
Po chwili krzyknęłam: Mario ty jesteś normalny?
Mario: Jak najbardziej kotku.
Patrycja: Laluś.. Nie rozpędzaj się.
Nagle do Karoliny zadzwonił telefon i wybiegła odebrać. Marco wskoczył do nas do basenu. 
Marco: Długo się znacie z Karoliną?
Patrycja: No od dziecka-wyszczerzyłam się.
Mario: Ulala. MY z Marco też-posłał mi uśmiech.
Patrycja: Co Marco taki małomówny. Poderwij naszą Karolinę.
Marco zamilkł, a ja poszłam zobaczy co Karolą, bo długo nie wracała.
Kiedy zaszłam zobaczyłam ją siedzącą na sofie. Płakała. Tylko czemu?
Patrycja: Co się stało?
Karolina: Jak myślisz? Jak zwykle on! Kiedy już było dobrze, on musiał zadzwonić i wszystko popsuć. Przed wyjazdem powiedział, że między nami koniec na zawsze, a teraz dzwoni i mówi, że mnie kocha.-krzyknęła w złości
Patrycja: Nie martw się nim. Zapomnij o nim. Mówiłaś, że zakochałaś się w Marco.
Karolina: No ale nie mogę przestań myśleć o Sebie.
Patrycja wyszła do chłopaków powiedziec im że mają się zbierac.
Mario: Już? Impreza dopiero się zaczyna…- zaczął się śmiać
Patrycja: Jaka impreza? Skoro ty masz dziurawe spodnie- parsknęła śmiechem
Mario: Było powiedzieć od razu, że wolisz abym je zdjął-powiedział zupełnie poważnie
Patrycja: Haha, bardzo śmieszne. Nie pozwalaj sobie za dużo
Marco: A gdzie Karolina?- spytał niepewnie
Patrycja: A właśnie dlatego musicie się zbiera. Ma problemy miłosne. Chłopak ją zranił i dziewczyna jest załamana, ale wy nie wiecie co to znaczy…- odpowiedziałam ze smutkiem
Marco tylko się spojrzał, a Mario dodał, że Marco doskonale wie o co jej chodzi.
Patrycja: To znaczy?
Mario: W skrócie. Marco miał dziew..- nie dokończył bo Marco mu przerwał
Marco: Byłem z dziewczyną przez 4 lata, a ona mnie zdradziła.
Mario: A najlepsze jest to że miała na imię KAROLINA!
Patrycja: Uu to współczuje, tylko, że ta Karolina jest zupełnie inna.
Marco: Możliwe.
Mario: Dobra to się zbieramy.
Patrycja podeszła do Marco, dała mu całusa w policzek i powiedziała mu coś na ucho.
Mario: Ej a ja??
Patrycja: Obaa ten jak się dopomina-zaśmiałam się
Mario podszedł do mnie, złapał mnie w tali i chciał pocałować, ale ja go odepchnęłam. Po czym wyszli, a ja poszłam do Karoliny.

MARCO:

Ta Karolina wydawała się być bardzo fajna dziewczyną. Była inna, niż wszystkie jakie spotkałam. Ale to Karolina. Nie wiem co mam o niej Myślec. Chociaż kiedy ją zobaczyłem poczułem coś w sercu. Jakby ukucie. Czy ja się w niej zakochałem?
Mario: Mmm, ta Patrycja jest całkiem niezła. Pyskata, lubię takie. Można się z nią zabawić. Ale czy to takie proste? Jako jedyna dziewczyna odepchnęła mnie jak chciałem ją pocałować. To mnie bardzo zdziwiło i dziwnie się poczułem.
Mario: I jak Marco podobała Ci się któraś?
Marco: Szczerze? To Karolina wydawała się być super.
Mario: No pasowalibyście do siebie, oboje jesteście nieśmiali i zranieni przez drugą połówkę.
Marco: Możliwe, ale boję się wiązać, przecież niedługo wyjeżdżamy.

Mario: No niby tak. Ej ale czy ciebie nie zdziwił fakt że te dziewczyny (…)