środa, 14 sierpnia 2013

Informacja.

Jest nam bardzo przykro, ale jesteśmy zmuszone zawiesic bloga. Chodzi o to, że nie mamy czasu. Bo wena jest i pomysł też. Ale nie martwcie się. Na pewno niebawem wrócimy. Jak tak się stanie powiadomimy was. Dziękujemy za wszystko. Za wasze wizyty, komentarze, nominacje i wsparcie. Do zobaczenia. 


wtorek, 16 lipca 2013

15: Stylowe gatki.

Karolina:

Kiedy już Patrycja skończyła się kłócić z Mario zjedliśmy śniadanie i wszyscy zdecydowaliśmy że dziś będziemy się opalać, bo słońce aż parzy. Razem z Patrycją poszłyśmy się przebrać w stroje kąpielowe. Ja założyłam taki, a Patrycja taki. Związałyśmy włosy w koka i zbiegłyśmy po schodach do ogrodu gdzie znajdował się basen. Chłopacy już byli i rozłożyli się na leżakach. Kiedy zobaczyliśmy co za spodenki Mario ma na sobie wybuchnęłyśmy śmiechem.
Mario: Mogę wiedzieć z czego się śmiejecie? – zapytał zdziwiony.
Karolina: Ty naprawdę nie wiesz?
Mario: No jak bym wiedział to bym nie pytał.
Patrycja: Stylowe gatki – wybuchła śmiechem.
Mario: A dziękuje, ale po co ten śmiech.
Marco: Mówiłem żebyś założył te zielone.
Mario: Ale te dostałem od mamy.
Wszyscy zaczęli się śmiać, po czym dziewczyny wygoniły chłopaków z leżaków.
Karolina: Marco, kochanie zrobiłbyś mi drinka?
Marco: Jasne skarbie, ty też chcesz Patrycja?
Patrycja: Możesz zrobić tego drinka.
Mario: Dla mnie też stary.
Karolina: Wiesz co, sobie też zrób – zaśmiała się
Mario: No jak masz pozwolenie to pij ile wlezie.
Patrycja: Ty to się nie mądrzyj laluś.
Mario: Ej to że jesteśmy znów przy basenie to nie oznacza, że możesz do mnie mówić laluś.
Karolina: No i wracają stare dawne czasy.
Patrycja: Mogę robić co mi się podoba – wypięła język.
Marco: Mam drinki – krzyknął idąc.
Mario: Patrycja a ile ty w ogóle masz lat? Możesz pić?
Patrycja: Moje życie moja sprawa a ty nie jesteś moim chłopakiem żebym się Tb tłumaczyła.
Mario: Uuu czyli jesteś niepełnoletnia, a z tym chłopakiem to jeszcze się przekonasz.
Patrycja: Tak, tak.
Marco: Moja Karolina jest niepełnoletnia – wyszczerzył się
Mario: A to dlatego zrobiłeś jej bezalkoholowego drinka – powiedział już pluskając się w basenie.
Karolina: Marco czy miałbyś ochotę posmarować mi plecki?
Marco: Już lecę
Patrycja: I mi też.
Marco: Spoko, Karolina nie masz nic przeciwko
Karolina: Nie skąd, ale Mario się nudzi wiec niech on to zrobi
Mario: Już biegnę.
Patrycja: Ty to mnie nie dotykaj.
Mario: Nie bądź taka oschła.
Karolina: No właśnie wyluzuj się.
Patrycja: JA to jestem wyluzowana spójrz na siebie.
Karolina: No na mnie to te procenty działają czuję to.
Mario: No z pewnością – zaśmiał się
Patrycja: To smarujesz te plecy.
Mario: No już coś ty taka niecierpliwa.
Patrycja: Miło, że jesteś taki delikatny, ale to mnie łaskocze.
Mario: Ojej – zaczął ją łaskotać po czym krzyknął coś i wrzucił ją do wody.

Marco zrobił to samo z Karoliną, dziewczyny zaczęły się drzeć ale podobało im się to. Pluskali się, chlapali i śmieli. Karolina zaczęła się chwalić, że umie pływa pieskiem i wszyscy zaczęli się śmiać. Po tym Marco udawał, że się topi, a podpłynęła do niego żabką, a Mario z Patrycją wybuchli śmiechem. Następnie Patrycja wyskoczyła z basenu jak oparzona i zaczęła krzyczeć, że ugryzła ją meduza. Wszyscy się zdziwili i jak zwykle się ryli. Mario wyszedł do Patrycji i ją przytulił. A Marco wiedział, że on coś knuje. Potem Mario powiedział na ucho Patrycji, że w basenie nie ma meduz i to on ją uszczypnął. Tamta bez zastanowienia przywaliła mu kuksańca w bok, a on wpadł do wody. Marco chciał aby Karolina nauczyła go pływać żabką, ale tamta się nie zgodziła i się obraziła i wyszła z basenu. Razem z Patrycją poszły coś zjeść. Chłopaki jeszcze trochę się powygłupiali i przyszli do nich. Trochę pogawędzili ale dziewczyny z nimi nie gadały. Próbowali coś zrobić, ale one rozmawiały po polsku, a chłopaczki nie wiedzieli o czym dziewczynki rozmawiają. Tak im zleciał cały dzień i wszyscy poszli się kapać i Spać. Dziś Marco i Mario spali u cioci w sypialni, a dziewczyny u siebie. Następnego dnia o godzinie 9:00 dziewczyny już wstały i postanowiły odpuścić chłopakom, więc udały się do sypialni ciotki aby ich obudzi. Niestety kiedy weszły nie mogły się powstrzymać, że śmiechu, ponieważ (…)

________________________________________________________
Nowy rozdział, trochę zryty ale co tam. Dziękujemy za wasze komentarze, dzięki nim dziś dodajemy już 15 rozdziałek ;))

piątek, 12 lipca 2013

14: Kwiatuszku ja Ci mogę zrobić.

Mario:

Kiedy wszedłem do domu cała trójka się ze mnie śmiała, ponieważ byłem cały w szmince. Ale czy to moja wina, że zostawili mnie samego z gromadą napalonych dziewczyn. Ledwo udało mi się przed nimi zwiać. Nie wiedziałem co mam robi. Gdyby nie ochrona pewnie bym nie żył. Już sobie wyobrażam nagłówki w gazetach ,, Mario Goetze, najlepszy piłkarz otoczony przez grupę dziewcząt, nie przeżył’’ Aż mnie ciarki przeszły na samą myśl. A kiedy tak wracałem już sam i chyba po raz pierwszy w życiu byłem szczęśliwy, że właśnie idę sam obmyślałem zemstę na Patrycji. Przecież nie mogę jej tego puści płazem. Myślałem, że będzie o mnie zazdrosna kiedy będę podrywać tą dziewczynę i nie myliłem się, podeszła do mnie i odgoniła szatynkę. Mój plan: rozkochać ją w sobie i potem złamać serce.  

Karolina: Mario, Mario, Mario – krzyczała, a on nie reagował
Marco: Co mu, rozmarzył się – zaśmiał się
Mario: Nie gadam z Wami, widzicie jak wyglądam.
Patrycja: No widać, że dużo się działo, wszyscy w śmiech.
Mario: No i  czego się śmiejecie. Idę od Was.
Patrycja: Oo świetnie, to ciekawe gdzie będziesz spał.
Mario: No jak gdzie, nadal śpimy razem.
Karolina: To wy już razem śpicie.
Mario: Nie tylko.
Patrycja: Oj widzę, że komuś humor wraca.
Mario: Skąd, idę się wykapać.

Wieczorem:

Marco postanowił, że znów coś upichci, a Maria wysłał do sklepu po wino. Karolina postanowiła mu pomóc w gotowaniu, ponieważ nie chciała kolejny raz głodować. Patrycja w tym czasie gadała z Tomkiem na skype, kiedy do jej pokoju wpadł Mario i spytał jakie lubi wino. Patrycja się speszyła i kazała mu wyjść. O dziwo wyszedł bez gadania. A jej kamień spadł z serca. Ale Tomek jak to Tomek był zazdrosny i Pati musiała się tłumaczy. Jednak z tym nie miała problemu. Po 20 min, została zwołana przez Karolinę na kolacje. Zakończyła rozmowę i grzecznie zeszła na dół. Marco usiadł naprzeciwko Karoliny, więc Patrycja nie miała wyjścia i musiała usiąść naprzeciwko Mario. Wypili wspólnie 3 wina, po czym Marco z Karoliną postanowili iść do siebie obejrzeć jakiś film zostawiając Patrycję i Mario samych. Tamci wypili jeszcze jedno wino i Patrycja poszła wziąć kąpiel. Kiedy wyszła z łazienki w samym ręczniku na jej łóżku leżał Mario w samych bokserkach.  Patrycja zaczęła coś mówić jednak nie miała siły bo chciało się jej spać. Przebrała się w piżamkę i położyła się spać. W tym samym czasie Karolina leżała przytulona do Marco i oglądali jakiś film akcji. Jednak Marco nic nie rozumiał bo film był po polsku i zasnął. Karolina już nie miała serca aby go budzi i zasnęła razem z nim.  Następnego dnia kiedy Marco się obudził patrzył na śpiącą Karolinę. Jednak po kilku minutach ta się obudziła z wielkim bólem głowy. Marco zaczął się z niej śmiać po czym poszedł na dół do kuchni i przyniósł jej aspirynę i butelkę wody nadal się z niej śmiejąc.
W tym samym czasie Patrycja się obudziła i gdy zobaczyła kto koło niej leży spadłą z łóżka i zaczęła się wydziera na Mario.

Patrycja: Mario co ty tu robisz?
Mario: Czego się drzesz?
Patrycja: Ja się drę tak, ja? Ja się po prostu pytam co ty do cholery robisz
Mario: Yyy no jak widzisz śpię, a raczej spałem dopóki nie zaczęłaś się wydziera
Patrycja: Zjeżdżaj mi stąd i to już!
Mario: Wczoraj byłaś milsza
Patrycja: Wczoraj, nic nie pamiętam a ty to wykorzystałeś i od razu do mnie przybiegłeś.
Mario: Ale nie stawiałaś oporów.
Patrycja: Co masz na myśli.
Mario: Domyśl się.
Patrycja: Co to, to nie, akurat to, to dobrze pamiętam.  Między nami do niczego nie doszło.
Mario: Jesteś tego taka pewna.
Patrycja: Dałabym sobie rękę uciąć.
Karolina: Co wy się tak drzecie, głowa mnie boli.
Marco: A tak w ogóle to co wy tu razem robicie.
Karolina: Mario czemu jesteś prawie nagi.
Mario: Całe szczęście że zdążyłem założyć bokserki.
Marco: Czyli przeszkadzamy.
Patrycja: Spokój, cicha. Drzemy się, bo
Mario: Drzesz się
Patrycję Wiec drę się bo kiedy się obudziłam Mari leżał koło mnie i właśnie dlatego teraz go ochrzaniam. A z tymi bokserkami to on żartował jak zwykle. Nie wiem co sobie wyobraża.

Karolina: No niech będzie że Ci wierze.
Patrycja: Marco zrobisz śniadanie.
Mario: Kwiatuszku ja Ci mogę zrobić.
Patrycja: Ty to lepiej zejdź mi z oczu.

_____________________________________________________________
Sory, że tak długo, ale nie miałyśmy czasu aby dodac. Dziękujemy za komentarze i motywacje. 
Pozdrawiamy! 

wtorek, 9 lipca 2013

13: Ej ludzie to jest Mario Goetze!

Mario: Nie o to. Jestem ciekaw czy ty zawsze śpisz w stringach? – spojrzał zadziornie
Patrycja: Nie mogłeś się powstrzymać?
Mario: Chciałem, ale ciekawość mnie zżera.
Patrycja: Dobrze, jeśli chcesz wiedzieć to było to jednorazowe zajście. – zaczęła się śmiać.
Mario: Aaa to lubisz niezobowiązująco – uśmieszek
Patrycja: Weź się goń, ty zboczeńcu – śmiech
Karolina: Tak Mario ona tak lubi.
Patrycja: Idę od was bo mnie zawstydzacie.
Mario: Ojej to Cię krępuje.
Patrycja: Nie, ale nie chce spędzać czasu z tobą.
Mario: Też za tobą nie przepadam.
Marco: Słyszę, że ciekawa konwersacja.
Karolina: I to jak- pocałowała go.
Mario: Dziewczyny co powiecie na zakupy.
Patrycja: Zakupy ! – krzyknęła i zbiegła na dół.
Mario: O już nie lubisz.?
Patrycja: Nie Ciebie tylko zakupy.
Karolina: To ruszamy.
Marco: Niee, ale dla ciebie wszystko skarbie
.
Kiedy doszli już do sklepu, dziewczyny jak to dziewczyny zaczęły wszystko mierzy, a chłopacy oceniali.
Nagle Mario im gdzieś zginął i słyszano jakieś krzyki w jednym ze sklepów, więc postanowili tam wejść.

Marco: Mariooo, co ty odwalasz.?
Karolina: Haha- zaczęła się śmiać.
Patrycja: No ty to masz pomysły.
Mario: To specjalnie dla ciebie- mówił Mario ze stringami na głowie.
Patrycja: Już mógłbyś się ze mnie nie naśmiewać- powiedziała, udając obrażoną
Sprzedawca: Wie Pan, że teraz musi już je kupi.
Marco: Tak, tak zapłaci za nie.
Mario: Oł yeaa i wiem komu je dam.
Patrycja: Nie przyjmuje od ciebie żadnych prezentów- wyszła ze sklepu.
Karolina: No i się obraziła, a ty Mario przegiąłeś. – wybiegła do przyjaciółki.
Marco: Co powiecie na lody?
Karolina: Uuu ty to masz świetne pomysły kotku.
Mario: Ja biorę waniliowe, truskawkowe,czekoladowe, ,malinowe, miętowe i....
Patrycja: Wiesz, naprawdę nas to nie obchodzi.

Kiedy zamawiali lody, Mario jak to Mario zaczął podrywa jakieś dziewczyny, a Marco z Karoliną wpadli na pomysł, żeby Patrycja się zamieściła za majty i zrobiła mu awanturę. Ta nie chciała się zgodzić, bo miała gdzieś co on robi. Ale po namyśle pomyślała, że co jej tam i się zgodziła. Podeszła do Mario, który trzymał za tyłek jedną pannę.

Patrycja: Kotku, a co ty robisz- pocałowała go w policzek.
Szatynka: Mówiłeś że jesteś wolny.
Mario: Aaa bo jestem, a ona to nie...
Szatynka: Tak ona to nie ten tego, - wyrzuciła mu lody na głowę, po czym odeszła.
Patrycja: Nie musisz dziękować- powiedziała sikając ze śmiechu.
Marco z Karoliną zaczęli tarza się po podłodze ze śmiechu.
Mario: I co was tak śmieszy, a ty lepiej uważaj, bo Ci tego nie daruję
Patrycja: Ale się boję.
Marco: Haha, świetne to było, a ty Mario idź się umyj.
Karolina: To chodźmy już do domu.

Doszli do ruchomych schodów, Mario z lodami na głowie, był bardzo zdziwiony dlaczego wszyscy się na niego patrzą. Nagle schody się zatrzymały. Nikt nie wiedział o co chodzi, okazało się, że sznurówka Mario dostała się między schodki. On zaczął krzyczeć aby reszta przyjaciół go nie zostawiała i zaczął krzyczeć, że ma lek wysokości. Patrycja jeszcze pobiegła do niego i założyła mu stringi na głowę, zdjęła okulary i krzyknęła w niebo głosy : Ej ludzie to jest Mario Goetze. Po czym uciekła zostawiając go samego z biegnącymi w jego stronę piszczącymi fankami. Mario zdjął szybko stringi i rzucił je za siebie. Wpadł na pomysł, aby bieg w samych skarpetkach przez centrum handlowe. Jednak nie dał rady dojść do wyjścia, bo otoczyły go piski dziewczyn. W tym czasie Marco ze swoją ukochaną i Patrycją stali z boku i się naśmiewali. Kiedy jednak fanka zaczęła krzyczeć, że widzi Marco Reusa. Po czym tamci zaczęli uciekać w stronę samochodu i ruszyli do domu, zostawiając biednego Mario.
Kiedy dotarli do domu, po 30 minutach w drzwiach ustał Mario, w trójkę zaczęli się śmiać w niebo głosy, ponieważ (…)

___________________________________________________________________________
Urodzinowoo!!! Brak czasu, ale dla Was dodajemy kolejny rozdział :* 
Dziękujemy za komentarze :)) Mamy nadzieje, że podoba Wam się :D 

poniedziałek, 8 lipca 2013

12: Wiesz jestem piłkarzem

Karolina poszła otworzy drzwi, a w nich stał Marco.
Marco: Cześć kochanie - powiedział speszony
Karolina: Marcoo! To ty? Ale się cieszę – krzyknęła
Patrycja: Co się drzesz, przed chwilą powiedziałaś że jest palantem.
Karolina: Ojej wybacz kochany mój.
Marco: A no wybaczę pod warunkiem, że..
Patrycja: A co to za walizki?
Marco: No bo ten wyrzucili mnie z hotelu – zaczął się śmiać.
Karolina: I to Cie bawi? – spytała
Marco: Nie. Tylko to, że ładnie wyglądasz.
Karolina: Ejj, no to moja piżama.
Marco: Uuu  bardzo sexowna – wyszczerzył się
Karolina: Idę się ubrać, a ty Patrycja zajmij się gościem.
Patrycja: Ja?? Przecież też muszę się ubrać- wytrzeszczyła oczy i poszła otworzy drzwi , bo kolejny dzwonek.
Mario: Yyy cześć- powiedział uśmiechając się.
Patrycja: A ty tu co robisz? A i wiem, sexownie wyglądam.
Mario: No proszę jakie mniemanie o sobie.
Patrycja: Przyszedłeś po coś czy podnieść mi ciśnienie – spytała stając serownie
Mario: Aa tak, przyszedłem po przeprosiny – wyszczerzył się
Karolina: O proszę jest i Mario. Również z walizkami.
Mario: Tak jestem. Marco mi kazał przyjść 5 min po nim, bo powiedział,że on to załatwi, ale nie załatwił.
Patrycja: I co jeszcze mówił.
Mario: Żebym się nie odzywał, bo ty się nie zgodzisz na przenocowanie nas.
Marco: Mario, ty pacanie.
Patrycja: No Marco ma rację.
Mario: Ale jak to? Przecież powiedziałem prawdę.
Patrycja: Super. Gratuluję – wyszczerzyła się.
Karolina: No niby możecie zostać, bo mamy wolną chatę.
Patrycja: Właśnie Marco możesz zostać jeśli Karolina się zgadza.
Mario: A ja- podszedł do Patrycji.
Karolina: A ty śpisz z Patrycją.
Mario: No jak ona będzie w tym sexi stroju to się zgadzam.
Patrycja: Oj Mario. –uśmiechnęła się do niego.- Ty możesz Spać za drzwiami.
Mario: Ale jak to?
Marco: No normalnie. Mówiłem Ci że masz się nie odzywać.
Mario: Nie mogłem się powstrzymać.
Karolina: Nie no Patrycja żartuje możecie zostać.
Patrycja: No ja wiem, że mam poczucie humoru, ale tym razem mówię serio. Ja i Mario w jednym domu. To nie jest najlepszy pomysł.
Mario: Jak doskonale wiesz jestem piłkarzem, wiec jak będziesz chciała mi coś zrobi to ci ucieknę.
Patrycja:  A ty jak dobrze wiesz jestem kobietą, więc ze mną się nie dyskutuje.
Marco: No to się zaczyna.
Karolina: Tak niech oni się przekomarzają, a my chodźmy.
Mario: Tak jasne, zostawcie mnie z nią sam na sam.
Patrycja: Karolina nie zapominaj, że jestem w samej koszulce i stringach i zostawienie mnie z nim sam na sam może się źle skończyć.
Mario: W stringach powiadasz – schylił się.
Karolina: Marioo- krzyknęła
Patrycja: Chcesz mieć drugi policzek czerwony.
Mario: Ale przyznaj lecisz na mnie.

Patrycja poszła się ubrać, a Karolina, Marco i Mario poszli jeść śniadanie, który zrobił mistrz kuchni MARCO.  Niestety nie dało się go wziąć do ust. Karolina nie chciała nic mówić, dopiero Mario zareagował.

Mario: Marco! Jesteś świetnym przyjacielem i piłkarzem, ale gotowanie zostaw w spokoju!!!
Marco: Karolina ty też tak uważasz?- zrobił minę Shreka
Karolina: Kochanie wiesz jak Cię kocham, ale Mario ma rację.
Marco: Świnie z Was, ja się tak starałem
Patrycja: Jestem! CO tak ładnie pachnie?
Mario: Może i ładnie pachnie, ale zjeść się tego Nie da.
Marco: Nie prawda, mówię Ci moje danie to mistrzostwo świata.
Patrycja: To spróbuję.
Mario: I jak – spojrzał na nią
Patrycja: Mmm Pyszne. Marco jesteś szefem kuchni. –mówiła wolno przeżuwając
Marco: Naprawdę. Widzicie, wy nawet smaku nie macie.
Mario: Patrycja wszystko dobrze, jakoś nie wyraźnie wyglądasz.
Patrycja: Wszystko dobrze. Mogę dokładkę – powiedziała żeby zrobi na złość Mario
Marco: Nie już nie ma, ale specjalnie dla cb zrobię.
Patrycja: Super.- powiedziała ironicznie.
Karolina: Kochanie ty już się nie przemęczaj.
Mario: Ej Patrycja, muszę Cie o coś spytać.
Patrycja: Co znowu?? Jak chcesz wiedzieć to powtórzę, że Marco dobrze gotuje.
Mario: Nie o to. Jestem ciekaw czy ty (..)

niedziela, 7 lipca 2013

11: Zostaniemy ciociami.

Kiedy dziewczyny weszły do środka w salonie na łóżku zobaczyły ciotkę. Nie zdziwiłyby się gdyby nie to, że była tam ze swoim przyszłym mężem. I robili wiadomo co... Patrycja wybuchła śmiechem, a Karolina powiedziała, żeby to przerwali. Ciotka cała czerwona spytała dziewczyny co tak wcześnie przyszły. A one powiedziały że jest 7 rano i poszły do siebie.

Patrycja: No Karola nie widziałam, że twoja ciotka wiesz ten tego. – wybuchła śmiechem.
Karolina: Haha, ja też nie. Jeszcze przy nas. – zaczęła się śmiać.
Patrycja: Chyba dziś nie zasnę, przez tą zaistniałą sytuację.
Karolina: Ale ten jej men miał …………… kaloryfer oczywiście
Patrycja: No ja o niczym innym nie pomyślałam.
Karolina: Dobra idź spać mośku.
Patrycja: Okej, a jak myślisz zostaniemy ciociami?
Karolina: Oby nie. Ja nie zamierzam bawi dzieci.
Patrycja: Ja też nie.
Nagle wparowała ciotka.
Ciotka: Oj dziewczyny, nie macie innych tematów do rozmów.
Patrycja: Mamy, ale to to – nie dokończyła i wybuchła śmiechem.
Karolina: TO my idziemy spać.

Karolina:

Ciotka wyszła i zamknęła drzwi. Na pewno była i mega wkurzona i mega zawstydzona. Przecież to dla niej taki obciach. Ja bym się chyba zapadła pod ziemię gdyby mi się takie coś przydarzyło. Ale było trochę śmiechu i chyba zawsze będzie. I mamy teraz na ciotkę haka, przecież teraz będziemy mogły robi to co będziemy chciały. Więc to jest ogromny plus. Ciotce będzie wstyd, wiec nie będzie się czepiać. Tak myślałam i myślałam i nie mogłam zasnąć. Postanowiłam wstać, bo nie chciało mi się spać. Była godzina 8;30. Bałam się zejść na dół, aby nie zastać wiadomo kogo. NA szczęście nie było ich. Poszłam do kuchni i zobaczyłam na stole kartkę.

Kochane dziewczynki. Przez 4 dni macie wolną chatę. Pojechałam do SPA. Nie zdemolujcie domu. Bądźcie grzeczne. Zostawiłam Wam trochę kasy w kopercie. Trzymajcie się. I nie wspominajmy nikomu co zaszło rano.  Wasza CIOTKA!.       
        
Po przeczytaniu tego, zaczęłam się śmiać. Chce nas przekupić. Oj kochana ciocia. Ulaala 5 tysięcy w kopercie. To przyszalała. Jak Patrycja się dowie to padnie ze śmiechu. Kiedy miałam robić sobie śniadanie przyszła Patrycja.
Patrycja: Cześć kochana- ucałowała mnie na powitanie.
Karolina: Hey, hey, i tak nie dostaniesz śniadania- wyszczerzyła się.
Patrycja: Oo ale ty jesteś – wypięła jej język.
Karolina: Mam dla ciebie taką wspaniałą wiadomość, że odechce Ci się jeść.
Patrycja: Doprawdy? Ciotka już wie, że jest w ciąży.
Karolina: Coś lepszego. Czytaj i zajrzyj do koperty.
Patrycja: Omg, ale super. To kiedy na zakupy!
Karolina: No dziś i musimy zrobić imprezę-krzyknęła
Patrycja: No chociaż raz pozwiedzałaś coś sensownego. Ale w co ja się ubiorę.
Karolina: Przecież idziemy na zakupy.
Patrycja: No tak. – zaczęła piszczę. A i telefon Ci dzwoni ty głuchelcu.
Karolina:  Słyszę i już odbieram.
Patrycja: Kto to?? – pytała zaciekawiona.
Karolina: To Marco- krzyknęła
Patrycja: Myślałam, że ciotka! A i koniczynie mu opowiedz tą cudowną historię.
Karolina: Tak, tak,dobra już się przymknij.
Karolina poszła odebrać telefon , a Patrycja w tym czasie zjadła jej śniadanie.
Patrycja: Zjadłam Ci śniadanie. –krzyknęła
Karolina: Coo! Teraz mi robisz.
Marco przez słuchawkę: Co ona mi Ci zrobić?
Karolina: śniadanie ciołku. I poczekaj chwilę, bo u nas to nawałnica, dzwonek dzwoni do drzwi no co za palanty no przeszkadza nam w rozmowie.
Marco: Nie denerwuj się tak kochanie.
Patrycja: Ejj otwórz drzwi- krzyknęła

Karolina: I co jeszcze. – poszła otworzyć drzwi, a w nich stał (…)


sobota, 6 lipca 2013

10: Kłótnia starego małżeństwa

Mario: Weź już skończ.- powiedział i przysunął się do mnie, położył swoje ręce na mojej tali i zbliżył się do jej ust.
Patrycja: Nawet nie próbuj – przywaliła mu w twarz
Mario: Aaa… Co ty robisz?
Patrycja: To co Ci obiecałam.- wyszczerzyła się
Marco: Uchuchu, widzę , że kłótnia starego małżeństwa.
Mario: Weź się już zamknij.
Karolina: Haha, wy jesteście popaprani.
Patrycja: A wy to nie?
Marco: Karolino, czy dostanę buziaka?
Karolina: Zastanowię się.
Patrycja: Jesteście obrzydliwi.
Mario: Właśnie – krzyknął z daleka
Marco: Dobra chodź Karolina.
Karolina: Kurcze, która jest godzina? Miałyśmy z Patrycją roznosić gorące posiłki! Gdzie ona jest- spytała lekko zdenerwowana
Marco: Chodź nie przejmuj się. Zaraz ja znajdziemy.

Karolina:

Gdy weszliśmy na sale, zobaczyliśmy że Patrycja stoi z naszym przełożonym. Gdy już podeszliśmy bliżej usłyszeliśmy jak na nią krzyczy, a jak mnie tylko zobaczył był jeszcze bardziej wściekły. Nie wiedział czemu tak zniknęłyśmy. Przez nas mieli opóźnienie. Nagle Marco zareagował
Marco: Proszę na nie, nie  krzyczeć- powiedział podenerwowany
Przełożony: Niech Pan się nie wtrąca. To ja będę musiał się tłumaczyć Panu Lewandowskiemu za opóźnienie.
Marco: Zaraz wyjaśnimy tą sprawę. – odparł z uśmiechem
Gdy tak stałyśmy Marco poszedł do Lewego. Po chwili przyszli we trójkę, tak razem z nimi przyszedł Mario.
Lewy: Co się dzieje?
Przełożony: Przepraszam, za to zamieszanie, ale te dziewczyny już wychodzą
Marco: Co? One przecież nic nie zrobiły, a dokładniej to my je poprosiliśmy o pomoc.
Lewy: Proszę zostawić te dziewczyny, one nic złego nie zrobiły, Są już wolne.- uśmiechnął się i zniknął w tłumie.
Karolina i Patrycja spojrzały na Marco, uśmiechnęły się i podziękowały.
Marco: Nie ma za co.
Karolina: Kochany jesteś. – powiedziała zadowolona
Marco: Oo jak miło to usłyszeć- uśmiechnął się i pocałował dziewczynę

Karolina:

Ale ten Marco jest cudowny. I jak całuje. Tak dobrze mi się z nim rozmawia. Uratował nas przed przełożonym. To było takie słodkie. Marco mój bohater. Haha. Tak mój, bo chyba jesteśmy razem. No przecież się go nie spytam, głupio mi będzie. Tak myślałam i się zastanawiałam czy dobrze robię.

Marco: Kochanie, odwieź Cie do domu? –zapytał zatroskany.
Karolina: Hmm, to dobry pomysł, nie będę budziła ciotki, aby po nas przyjeżdżała. A własnie Patrycja może z nami jechać?
Marco: Jasne.
Karolina: A Mario? Bo wiesz między nimi coś jest, jak to się mówi ,, Kto się czubi ten się lubi’’
Marco: Taa, haha. Szczerze to mi się nie wydaje. Mario to Mario. Nigdy się jeszcze poważnie nie zakochał, więc się nie martw.
Karolina: NA serio? Wydawało się, że się przejął.
Marco: No nie wiem. Zobaczy się. Pogadam z nim potem.
Karolina: No niby Patrycja też lubi się bawi z chłopakami. Ale jak Ci to powiedzieć. Ona ma chłopaka i z tego co mi wiadomo chyba go kocha.
Marco: Taa? Nie żartuj. Pewnie dlatego odtrąciła Mario.
Karolina: Tak. Też tak myślę. Ale nie mów nikomu, bo będzie dym – przytuliła się do niego.
Marco: Jasne skarbie.
Karolina: To idę poszukać mej psiapsióły.
Marco: Dobra, to ja poszukam tego mojego psiapsiółkę – zaczął się śmiać
Karolina: Oo Patrycja jesteś
Patrycja: No a gdzie miałabym być.
Karolina: Chodź Marco nas odwiezie
Patrycja: Ok. idę. A Mario tez wraca?
Karolina: No nie wiem.

W tym samym czasie:

Marco: Mario co jest? Tak siedzisz sam.
Mario: Nic, a co ma być. Siedzę sam, bo ty wyrywałeś- uśmiechnął się
Marco: Nie wyrywałem tylko się zakochałem. Tobie się to jeszcze nie zdarzyło – banan na ustach
Mario: No Nie wiem- powiedział pod nosem.
Marco: Co mówisz? Chodź już wracamy.
Mario: Idę, idę.
Doszli do samochodu.
Karolina: Wow, Mario.
Mario: Co?
Karolina: Ale masz czerwony policzek. –zaczęła się śmiać
Mario: No nie gadaj.- podszedł do lusterka w samochodzie. O kur*a- krzyknął
Patrycja: Nie jest tak źle- wyszczerzyła się
Mario: TY to się lepiej nie odzywaj.
Patrycja: Należało Ci się lalusiu.
Mario: A tak w ogóle to co ty tu robisz?
Patrycja: JAK TO CO?  Marco zaproponował mi podwózkę.
Mario: Marco! –krzyknął
Marco: NO co ma tu zostać sama.
Karolina: To może zamówimy taksówkę. –spojrzała na Patrycja
Patrycja: Gdzież znowu. Już przyjęłam propozycję od Marco.
Marco: Haha, ok. wsiadajmy.- otworzył Karlinie drzwi.
Mario: No nie gadajcie, że my mamy siedzieć razem z tyłu.
Patrycja: Nie przezywaj, nie zjem Cie
Karolina: No haha, nie pozabijajcie się
Mario: Jej to powiedz.
Karolina: Patrycja mówię to tobie.
Patrycja: Przecież słyszę.
Marco: No to jesteśmy-pocałował Karolinę w usta.

Obie wysiadłyśmy i udałyśmy się do domu. 

____________________________________________________________
Chcemy Wam podziękowac za komentarze. Są po prostu świetne !! A jak motywują. Hehe. 
Kolejny już niebawem ;DD Pozdrawiamy! i zachęcamy do czytania ;)

Liebster Award

Nominacja od  
1.Jak masz na imię .?
2.Ile masz lat ?
3.Ile masz blogów ?
4.Ulubiony piłkarz .
5.Jakie są Twoje zainteresowania ?
6.Jakie sporty Cię interesują ? 
7.Czy trenujesz jakąś dyscyplinę .?
8.Byłaś / eś w życiu na jakimś meczu ? Jakim ?
9.Jakiej drużynie kibicujesz ? (Klub , może byś też reprezentacja)
10.Kim chcesz zostać w przyszłości ?
11.Co sądzisz o transferze Mario Gotze i Leo Bittencourt?

1. Nazywamy się Patrycja i Karolina.
2. 16 i 15 ;)
3. Na razie tylko ten, ale piszemy już kolejny...
4. Mario Goetze, Marco Reus i Cristiano Ronaldo ;D
5. Lubimy sport i wirtualny świat. Kochamy zakupy i zabawę. 
6. Piłka nożna i siatkówka.
7. Patrycja- piłka nożna, karolina- opierdaling ;)
8. Nie nie byłyśmy, ale chciałybyśmy.
9. Borussi Dortmund.
10. Ekonomistka i Architektka. 
11. Obu nam się on nie podoba, ale co możemy poradzic ;( 

Nominacja od  

1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Do czego masz słabość?
4. Co lubisz robić w wolnym czasie?
5. Czym się interesujesz?
6. Uprawiasz jakieś sporty?
7. Masz autografy lub zdjęcia z piłkarzami / siatkarzami?
8. Jakiej drużynie kibicujesz?
9. Kto jest twoim najulubieńszym piłkarzem / siatkarzem
10. Dlaczego prowadzisz swój blog?
11. Jakie są twoje trzy największe marzenia?

1. Patrycja i Karolina. 
2. 16 i 15 lat.
3. Do przystojnych chłopaków ;))
4. Słuchac muzyki i ogladac filmy.
5. Sport, sławne gwiazdy. 
6. Patrycja- piłka nożna, Karolina- opierdaling
7. Niee! 
8. BVB
9. Mario Goetze i Marco Reus.
10. Szczerze mówiąc to z nudów i dla rycia ;)
11. Obie marzymy o spotkaniu wymienionych wyżej idoli i wyjeździe za granice. A i nie pogardziłybyśmy wygranej w totka ;D haha


Nasze nominacje:

Nasze pytania:
1. Jak się nazywasz?
2. Ile masz lat?
3. Skąd jesteś?
4. Co Cie interesuje?
5. O czym marzysz?
6. Ulubiony piłkarz?
7. Ulubiony klub?
8. Ulubiona liczba na koszulce?
9. Twój ulubiony blog?
10. Najbardziej śmieszne wspomnienie z dzieciństwa.
11. Co byś zrobiła gdybyś spotkała swojego idola ?

piątek, 5 lipca 2013

9: Czy zechcesz ze mną zatańczyć?

Lewy: Chciałem serdecznie podziękować wszystkim tu zebranym, a w szczególności moim najlepszym przyjaciołom z drużyny. Mario Goetze i Marco Reus chodźcie tu.
Marco: Nie wiem co powiedzieć, naprawdę. My też Ci dziękujemy, że mieliśmy okazję tu byc.
Mario: Oj tak. To może zatańczymy. –powiedział uradowany
Marco: Chcesz ze mną tańczyć.
Mario: No tak. Chodź na parkiet.
Lewy się zaśmiał i DJ włączył muzykę.
Mario: Patrycja tu jest- powiedział do Marco.
Marco: No widziałem, i  Karolina też.
Mario: Oo mam pomysł, one stoją tam w rogu- powiedział do Marco. Po czym podszedł do Lewego i wziął od niego mikrofon. Zaczął:
Ymm- chrząchnął, Korzystając z okazji chciałbym również podziękować mojej partnerce z welonem, która ma na imię Patrycja i stoi tam w rogu –pokazał palcem. W związku z tym, że Marco nie chce ze mną tańczyć, prosiłbym o taniec właśnie z tamta dziewczyną- zakomunikował i zaśmiał się. Po czym podszedł do Patrycji.
Mario: Czy chciałabyś zatańczy młoda damo- wyszczerzył się
Patrycja: Pogięło Cie – spytałam, ale się zgodziła, bo co miała uciec.
Marco: A ty Karolino, zatańczysz ze mną.
Karolina: Jasne- od razu się zgodziła.

Podczas tańca:

Karolina: Przepraszam Cie, że tak Cie potraktowałam.
Marco: nie ma sprawy. Nie się nie stało.
Karolina: To może po tańcu się przejdziemy- spytała bardzo śmiało.
Marco: Świetny pomysł, a nie musisz wraca do pracy.
Karolina: Eee tam- uśmiechnęła się

Patrycja: Laluś, czy ciebie do reszty pogięło? Wiesz jaką ty mi zrobiłeś siarę? –mówiła w nerwach
Mario: Chyba właśnie zaszczyt. Każda chciałaby by teraz na twoim miejscu- wyszczerzył się.
Partycja: Ale ja nie jestem każda i żeby nie było zgodziłam się tylko dlatego, bo wszyscy na nas patrzyli. –odpowiedziała pewnie.
Mario: Tak, tak. Niech Ci będzie.
Partycja: A z tym pocałunkiem to przegiąłeś. Powinnam Ci teraz dać z liścia.
Mario: Ale tego nie zrobiłaś. Wiec jednak coś Cie do mnie ciągnie.
Patrycja: Chciałbyś. A skoro tak się dopominasz to masz to załatwione.
Mario: Chyba nie zrobisz mi tego przy wszystkich.
Patrycja: Nie, przy wszystkich nie.
Mario: Ooo, czyli jeszcze się chcesz ze mną spotkać.
Patrycja: Pomarzyć możesz- zarumieniła się.
Po skończonej piosence Patrycja wyszła z Sali, a Marco i Karolina wybiegli razem przed salę.

Patrycja:

Co za tupet. No normalnie nie mogę, jak on śmiał się dopuścić takiej rzeczy. No normalnie zaraz wybuchnę. I jeszcze na dodatek nie wiem gdzie jest Karolina, a zaraz mamy roznosić ciepłe dania. Idę jej poszukać. Kurde nigdzie jej nie ma, wyszłam na dwór i zobaczyłam że Marco siedzi w altance, podeszłam bliżej i ujrzałam Karolinę, uśmiechnęłam się bo oni się całowali. Postanowiłam im nie przerywać i wrócić do środka. Jednak nie udało mi się, bo wpadłam na Mario. Jak zwykle. Pomyślałam.

Mario: Oo znów się spotykamy. Czy ja przypadkiem nie mówiłem, że to przeznaczenie? – powiedział uradowany.
Patrycja: Nie wiem. Nie słuchałam Cie. – krzyknęłam.
Mario: Jasne, jasne. Ale powiedz czy to możliwe, że znów się spotykamy, Jaki ten świat mały. –rozmarzył się
Patrycja: Już nie przeginaj. I Puść mnie, bo jak widzisz spieszę się – warknęłam.
Bondi: Mario! Kochanie gdzie jesteś? Kotku! Szukam Cie.
Mario złapał Partycje za rękę i pociągnął za sobą.
Patrycja: Durniu, co ty robisz mam obcasy.
Mario: Wskakuj na barana – powiedział
Partycja: Coo? Oszalałeś?- po czym wskoczyła na plecy chłopaka
Mario: Musimy się kryć. Ta laska nie daje mi spokoju.
Patrycja: Jak ją w sobie rozkochałeś to teraz masz. – dowaliła
Mario: Oj czy ty zawsze musisz tyle gadać. Nie możesz się w końcu zamknąć. – powiedział wkurzony
Patrycja: Jak widzisz nie. A ty jesteś cholernym babiarzem, który cały czas wyrywa dziewczyny. –zeskoczyła z jego pleców
Mario: O proszę odezwała się. Ty lepiej spójrz na siebie.
Patrycja: Na siebie? Kurde zgubiłam buta. – powiedziała przerażona
Mario: CO? Jakiego buta. Ty jesteś walnięta.
Patrycja: Jaa.? A kto ucieka przed jakąś dziewczyna?
Mario: Ojeja już tego nie przeżywaj. Myślisz, że specjalnie ją poderwałem.
Patrycja: To ty się mnie pytasz.
Mario: Myślisz, że nie chciałbym się w końcu zakochać do szaleństwa?
Patrycja: Nie wiem i mnie to wcale nie obchodzi.
Mario: Weź już skończ.- powiedział i przysunął się do mnie, położył swoje ręce na mojej tali i (…)

8: Co wy tu robicie?

Kiedy się obejrzała ujrzała Marco. Tego samego Marco, które poznała kilka dni temu.
Karolina: Marco? Co ty tu robisz?
Marco: Mógłbym Ci zadac te same pytanie. –odrzekł
Karolina: Ja, Ja jestem tu kelnerką- powiedziała
Marco: A ja jestem kolegą Lewego – wyszczerzył się
Karolina: Ahaa- odpowiedziała niepewnie i możesz mnie już puści, bo muszę wróci do swoich obowiązków.
Marco: Aa tak jasne, może Ci pomogę i pogadamy, bo widzę że jesteś jakaś smutna.
Karolina: To nie jest najlepszy pomysł- odpowiedziała po czym wyszła do kuchni.

Marco:

Kto by pomyślał, że ją tu spotkam. Jestem zaskoczony i to miło zaskoczony. Ale ona chyba nie bardzo. Coś ją gnębi, a ja nie mogę jej pomóc. Ale jak pomóc. Przecież mnie odtrąca. Nie zadzwoniła. I była jakaś dziwna.

Karolina:

Skąd on się tu znalazł. Jak to możliwe. Zastanawiam się i dochodzę do wniosku, że źle zrobiłam. Dlaczego go odtrąciłam .Jest taki przystojny i czuły. Od razu wyczuł, że coś jest nie tak. Muszę go znaleźć i mu to wytłumaczyc. Ale najpierw idę poszukac Patrycji i jej wszystko opowiem. Ona będzie wiedziała co mam robic.

W tym samym czasie.

Patrycja:  

Wyszłam z kuchni, bo widziałam że wszyscy już zjedli tort i ustali w kółku, bo zaczynały się oczepiny. Zawsze lubiłam tego typu zabawy, bo było dużo śmiechu. Jak zawsze na początku welon i mucha, a potem to już rutyna. Kiedy szłam nagle na pustej tacy wylądował welon. Przeraziłam się i upuściłam  tace, ale nie dlatego, że był na nim welon tylko dlatego że naprzeciwko mnie ustał Mario. Zamurowało mnie. No a tak w ogóle to wszyscy się ze mnie śmieli, ale to normalka. Mario podszedł do mnie i podniósł tace z welonem. Zatkało mnie. Chciałam powiedziec, żeby Panna Młoda rzuciła welon jeszcze raz, ale ona z Robertem  nie zgodzili się. Niespodziewanie w naszą stronę w ręce Mario wylądowała mucha. Ja ponownie upuściłam tacę jednak bez welonu, bo trzymałam go w ręku. Wszystko nagrywała kamera i wszyscy stali i się z nas śmiali i bili nam brawo. Chyba się zarumieniłam, ale nie byłam pewna, bo przecież się nie widziałam. Poprawiłam tylko sukienkę, oddałam tacę Karolinie, która stała i też ryła razem z Marco i poszłam na parkiet. Mario już na nie czekał i złapał moją dłoń i przyciągnął do siebie, bo włączyli nam wolną nutkę. Byłam trochę skrępowana, ale nie wypadało odmówic. Mario jeszcze dowalił, że to jest przeznaczenia, że się spotykamy i takie tam.  Na moje nieszczęście całą sala krzyczała gorzko, gorzko. Zaczęłam się śmiac i powiedziałam Mario na ucho, że nie pocałuje go. On spojrzał na mnie i zaczął się śmiac. Po czym namiętnie mnie pocałował. Wszyscy zaczęli liczy, a ja się próbowałam się wyrwac, jednak on był silniejszy. Po tym wszystkim wszyscy bili nam brawa, a ja podziękowałam i poszłam do swoich obowiązków. Tak przynajmniej powiedziałam Mario, bo tak naprawdę wyprułam do łazienki ochłonąc. Nagle do łazienki wparowała Karolina.

Karolina: Ulala kocie, ale pocisnęłaś– wyszczerzyła się
Patrycja: No bardzo śmieszne. Naprawdę. Zrobiłam sobie niezłą siarę i ten gbur mnie pocałował.
Karolina: No nie taki gbur, pocałował Cię na koniec w rękę, to jednak gentleman. A tak w ogóle to nie wiem co mam robi z Marco? Podoba mi się, ale..
Patrycja: Nie ma żadnego ale, pogadaj z nim i koniec kropka. Czekaj chodz, bo lewy coś ogłasza.

Karolina: Okej, chodźmy. 

7:On nie jest ciebie wart!

Piątek wieczorem przygotowywałyśmy sobie ubrania, ponieważ w sobotę o godzinie 18:00 miałyśmy się stawić w restauracji, w której miałyśmy pracować jako kelnerki na czyimś weselu. Potrzebowałyśmy trochę kasy, a dzięki ciotce miałyśmy okazję dorobić. Poza tym jutro rano Rodzice i nasi chłopcy wyjeżdżają. Ale musimy przyznać, że te kilka dni były wyjątkowe. Cudownie się bawiłyśmy. No a tak w ogóle to 1 sierpnia mamy bilety na Malediwy. Już nie możemy się doczekać. Całe szczęście, że Patrycja jest już pełnoletnia to bez problemu możemy jechać.  

Marco:

Czekałem na telefon od Karoliny. Nie zadzwoniła. Nie napisała esa. W ogóle nie mieliśmy kontaktu przez te kilka dni. Myślałem, że między nami coś jest, ale przecież jak by było to by się odezwała. Trochę się o nią martwię i szczerze mówiąc tęsknie. Chciałbym ją znów zobaczyć i przytulić. Ale przecież nie pójdę do niej do domu, może nie chce mnie widzieć.

Sobota:

Karolina

O godzinie 12:00 wszyscy zebraliśmy się w jadalni i zjedliśmy śniadanie. Potem musieliśmy się pożegnać. Nie chciałam tego, bo chyba na nowo zakochałam się w Sebastianie. Ale co poradzić musieli wracać. Widziałam, że Patrycji tez nie jest do śmiechu żegnać się z tym swoim. Jedynie co nas pocieszało to fakt że za ponad tydzień wracamy do naszego rodzinnego domu i znowu się z nimi zobaczymy, niestety nie na długo bo lecimy na Malediwy! Razem z Patrycją nie możemy się doczekać.
Patrycja: Która godzina? –spytała
Karolina: Po 14.
Patrycja: Już? To musimy zacząć się powoli szykować. –mówiła w panice.
Karolina: Oj Patka, Patka ty jak zwykle panikujesz- zaśmiała się
Patrycja: Łatwo Ci mówić. Przecież to wesele, będziemy kelnerkami, musimy ładnie wyglądać i nie odwalić gafy – nadal w panice
Karolina: No tak. Ty musisz uważać. Bo zawsze coś odwalasz, HaHa. To chodźmy.
Patrycja: Przecież już idę.

O godzinie 16:00 dziewczyny były już gotowe. Patrycja postanowiła jeszcze wejść na facebooka. To co zobaczyła wywołało u niej złość. Nie wiedziała co ma zrobić i jak ma to powiedzieć Karolinie. Przecież nie może tego ukrywać.

Patrycja: Karolina, ja muszę ci coś powiedzieć- zaczęła zdenerwowana
Karolina: Co się stało??
Patrycja: Bo weszłam na fb i tam zobaczyłam, że Sebastian jest w związku z Martą, ta której nie lubimy.
Karolina: Coo? Jak to? To niemożliwe.- zaczęła płakać
Patrycja: Nie płacz. Przecież musimy już jechać. On nie jest ciebie wart.


Patrycja zaczęła pocieszać Karolinę, która byłam bardzo przygnębiona i  godzinie 17:00 dziewczyny były znowu  gotowe. Karolina założyła to, a Patrycja wystroiła się w to i założyła bransoletkę od Tomka. Karolina wyprostowała włosy, a Patrycja zakręciła. Do restauracji miała je zawieść ciotka, której jeszcze nie było w domu. Wiec chcąc czy nie chcąc zadzwoniły po taksówkę, gdyż nie wypadało się spóźnić . Kiedy dotarły na miejsce dowiedziały się, że to jest ślub Roberta Lewandowskiego, dziewczyny oczywiście wiedziały kim on jest i zaczęły się uśmiechać od ucha do ucha. Pomyślały, że to będzie najlepszy dzień w ich życiu. Nie interesowały się za bardzo piłką nożna, więc nie znały też piłkarzy ani drużyn. Karolina zapomniała o Sebastianie. Po chwili pewna Pani powiedziała im co będzie należało do ich obowiązków. Zaczęli zjeżdżać się pierwsi goście. Oczywiście jako pierwsi na sale weszli Państwo Młodzi. Były takie podekscytowane, bały się że zaczną piszczeć na ich widok. Na szczęście opanowały się. Ustały z tacami przy wejściu i częstowały szampanem. Potem zostały zawołane do kuchni i wymieniły się tacami z innymi dziewczynami. Miały teraz stać w kuchni i nakładać dania. Szczerze mówiąc wolały nie wychodzić na sale, gdyż nie chciały zrobić czegoś głupiego. Czas im szybko zleciał. Wybiła godzina 24:00 i wjechały na sale z tortem. Tort był bardzo duży, tak wielki że Nas zasłaniał. Gdy Lewandowscy zaczęli kroić pierwsze kawałki Patrycja udała się z powrotem do kuchni. W tym czasie Karolina stała i rozdawała kawałki tortu. Nagle ktoś złapał ją  od tyłu w pasie. Kiedy się obejrzała ujrzała (…)

środa, 3 lipca 2013

6: Od kogo te kwiaty.?

Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, pobiegłam otworzyć, ujrzałam w nich Sebastiana i Tomka z naszymi rodzicami. Przyjechali na nasze urodziny. Nie wiedziałam co zrobic. Z jednej strony byłam szczęśliwa, że go widzę, ale przecież miałam o nim zapomnieć.
Patrycja: Kto przyszedł?
Karolina: Goście.

Patrycja:

Poszłam zobaczy kto przyszedł. Iii nie mogłam uwierzyć. W drzwiach stał Tomek. Mój ukochany. Podbiegłam do niego i skoczyłam mu na szyję. Byłam mega szczęśliwa. Był jedynym chłopakiem do którego coś czułam. Przy nim czułam się naprawdę wspaniale. Przynajmniej tak mi się wydawało. Od czasu kiedy z nim jestem dałam sobie spokój z podrywaniem innych. No chyba, że dla dobra Karoliny, aby w końcu zapomniała o Sebie. Robiłam to tylko dla niej. Właśnie Sebie. Nie mogłam uwierzy jak on miał czelność tu przyjechać. Zauważyłam minę Karoliny. Nie była za ciekawa. Widziałam, że do oczu napływały jej łzy i nie wiedziałam co mam zrobi. Przecież nie odstawie sceny przy rodzicach i ciotce. Właśnie rodzice prawie ich nie zauważyłam. Po przywitaniu się z nimi, zaprosiłam wszystkich do środka. Po czym wszyscy złożyli nam życzenia i wręczyli prezenty.

Karolina: Sprawdźmy co dostałyśmy.
Patrycja: Aaaaaa –zaczęłam krzyczeć
Karolina:  Coooo się stało?
Patrycja: Dostałyśmy bilety na MALEDIWY.
Karolina: Serio. Pokaż. –sama nie mogłam uwierzy. Nasi rodzice spełnili nasze marzenia.
Kiedy rodzice poszli porozmawiać z ciotką my dalej rozpakowałyśmy prezenty.
Patrycja: Ojej jaka piękna. Dziękuje Tomuś. Pocałowałam go w usta.
Tomek: Cieszę się, że Ci się podoba. – przytulił mnie
Sebastian: A tu jest prezent dla ciebie Karola.
Karolina: Jaki prezent? Nic od ciebie nie chce. Dlaczego to robisz co? Dlaczego mnie ranisz?
Sebastian: Ale ja zrozumiałem, że cię kocham. Odszedł do niej bliżej i pocałował ją.

Karolina:

Nie wiem czemu to zrobiłam. Nie wiem czemu mu uległam. Może dlatego, że bardzo mi go brakowało. Musze przyzna, że tęskniłam za nim jak cholera. Ale co jak znowu mnie zrani. Nie jestem pewna swoich uczuć. Jednak postanowiłam że dam mu jeszcze jedną szanse. Może się zmienił. Może naprawdę mnie kocha. Jak to się mówi ,, Stara miłość nie rdzewieje’’ ale przecież ,, Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki’’. Nie wiem co mam robić. Chyba zaryzykuje i będę z nim.

W tym samym czasie Patrycja bawiła się w najlepsze z Tomkiem. A Sebastian stał obok Karoliny, po czym ją przytulił. Po chwili do salonu weszła ciotka z kwiatami. Obie byłyśmy zdziwione.

Ciotka: Mam coś dla Was dziewczynki.
Patrycja: Dla Nas? Ciociu kupiłaś nam kwiaty? –spytała niepewnie.
Ciotka: Ale ty dowcipna. Nie, nie ode mnie. Nie wiem od kogo, kurier przyniósł. Macie- dała nam do ręki.
Obie wyszłyśmy do kuchni po wazon.
Patrycja: Ciekawe od kogo są te róże.
Karolina: Zobacz ślepoto masz tu dwie karteczki.
Patrycja: OO faktycznie, ale nie ślepoto. –zaśmiała się
Karolina: Dla tej pyskatej od Mario- przeczytała i dodała – to chyba dla ciebie.
Patrycja: O kurka, wysłali nam kwiaty. Co ja powiem Tomkowi. Oni wiedzą gdzie my mieszkamy, jak przyjdą? – powiedziała zdenerwowana. No a tak w ogóle to trzymaj swoją karteczkę podała jej
Karolina: Dla tej uroczej od Marco- uśmiechnęła się
Po czym do kuchni weszli chłopaki. Obie schowałyśmy kartki.
Tomek: Ciekawe od kogo te kwiaty?
Sebastian: Właśnie? Nie macie żadnego liściku.
Nie- odpowiedziałyśmy zgodnie.

Chłopaki się tylko na nas spojrzeli i przytulili nas. 
_________________________________________________________________
I jak wam się podoba? Komentujcie ;) Piszcie czy mamy dodawac kolejne, bo nie wiemy czy jest sens pisac ;p

5: Wszystkiego Najlepszego.

Mario: No niby tak. Ej ale czy ciebie nie zdziwił fakt że te dziewczyny nie piszczały na nasz widok?
Marco: No to było trochę dziwne.

Następny dzień:

Karolina:

Obudziłam się. Spojrzałam na zegarek była dopiero 8:00. Postanowiłam, że już wstanie i pójdę do sklepu bo świeże pieczywo. Ubrałam się i zeszłam po cichu na dół. Napisałam tylko karteczkę Patrycji, że poszłam do sklepu i wyszłam. Po drodze myślałam i tym co powiedział mi Sebastian, ale postanowiłam da sobie z nim spokój. Kiedy tak szłam, ktoś zaczął krzyczeć w moją stronę. To był Marco i Mario. Podbiegli do mnie i zaczęliśmy rozmowę.
Karolina: Co wy tu robicie?
Marco: A tak wyszliśmy pobiegać, mieszkamy niedaleko Waszego domu.
Mario: A co tam u ciebie? Jak się czujesz?
Karolina: A dobrze. Dzięki, że pytasz. –uśmiechnęłam się.
Mario: A gdzie masz koleżankę?- spytał zaciekawiony
Karolina: A co stęskniłeś się za nią? – spytała odważnie
Mario:  I to jak. – odpowiedział zmieszany
Karolina: Przekaże jej. Dobra chłopcy ja idę do sklepu, a Wam życzę miłego biegania.
Marco: O sklep. Właśnie mieliśmy iść z Mario zrobić zakupy.
Mario: Tak? Naprawdę.
Marco spojrzał na Mario po czym
Mario: Aaa no faktycznie. Bo ten, my no mieliśmy zrobić sałatkę.- powiedział zdecydowanie
Karolina: Sałatkę?? Haha. Jasne. To chodźcie. – uśmiechnęła się.
Kiedy tak szli do Karoliny zadzwoniła jej mama złoży jej życzenia.
Karolina: Cześć mamo.
Mama: Cześć córeczko, Wszystkiego Najlepszego z okazji urodzin.
Karolina: Dzięki Mamuś
Mama: I przekaż życzenia Patrycji.
Karolina: Dobrze, Kończę. Pa
Marco: Masz urodziny?
Karolina: Jak coś to my.
Mario: My?
Karolina: No ja z Patrycją.
Marco: OO fajnie. Wszystkiego Najlepszego. –powiedział, po czym pocałował mnie w policzek.
Mario: Ode mnie też zdrowia,  szczęścia i spełnienia marzeń. –wyszczerzył się
Karolina: Dzięki wielkie.
Kiedy doszliśmy do sklepu kupiłam pieczywo i podeszłam do kasy. Chłopaki szli za mną i nic nie kupili.
Karolina: To gdzie te wasze składniki na sałatkę? –spytałam zaciekawiona.
Marco: A sałatka. Mario zapomniałeś. Sałatkę miałeś zrobić.
Mario: Jaa? To ty miałeś na nią ochotę.
Karolina: Haha. Rozwalacie mnie. Dobra chodźmy.
Mario: To nie będzie tej sałatki.
Marco: Głupku to był tylko pretekst. – powiedział po cichu.
Karolina: Ja lecę, podeszłam do Marco i pocałowałam go w policzek.
Marco: Ojej jak miło.

Marco:

Spotkałem ją kolejny raz. Wyglądała pięknie. Wrzuciłem jej do torby karteczkę z moim numerem. Mam nadzieję, że się odezwie. W końcu pocałowała mnie. Wiem to był tylko policzek, ale dla mnie to wiele znaczy.  Z tych zamyśleń wyrwał mnie Mario, który miał pomysł i to bardzo fajny pomysł…

Karolina:


Kiedy wracałam myślałam o Marco. On jest taki słodki. Ale czy z tego coś będzie? Pomyśle później. Gdy weszłam do domu, Patrycja już wstała, co mnie zdziwiło, bo była dopiero 9:20. Jednak byłam szczęśliwa, od razu złożyłyśmy sobie życzenia i wręczyłyśmy prezenty. Potem opowiedziałam jej kogo spotkałam, nie zapomniałam dodać tego, że Mario się o nią pytał i że mieli robic sałatkę na którą nie kupili składników. Kiedy rozpakowywaliśmy zakupy, Patrycja znalazła karteczkę, otworzyła ją, był tam numer Marco. Muszę przyznać, że byłam pozytywnie zaskoczona. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, pobiegłam otworzyć, ujrzałam w nich (…)

wtorek, 2 lipca 2013

4: Mario ty jesteś normalny?

PATRYCJA

Mario spojrzał na mnie seksownym wzrokiem po czym jego dłonie znalazły się na mojej tali i wskoczyliśmy do wody.
W tym samym czasie Marco stał koło Karoliny i widziałam, że ukradkiem na nią zerkał.
Po chwili krzyknęłam: Mario ty jesteś normalny?
Mario: Jak najbardziej kotku.
Patrycja: Laluś.. Nie rozpędzaj się.
Nagle do Karoliny zadzwonił telefon i wybiegła odebrać. Marco wskoczył do nas do basenu. 
Marco: Długo się znacie z Karoliną?
Patrycja: No od dziecka-wyszczerzyłam się.
Mario: Ulala. MY z Marco też-posłał mi uśmiech.
Patrycja: Co Marco taki małomówny. Poderwij naszą Karolinę.
Marco zamilkł, a ja poszłam zobaczy co Karolą, bo długo nie wracała.
Kiedy zaszłam zobaczyłam ją siedzącą na sofie. Płakała. Tylko czemu?
Patrycja: Co się stało?
Karolina: Jak myślisz? Jak zwykle on! Kiedy już było dobrze, on musiał zadzwonić i wszystko popsuć. Przed wyjazdem powiedział, że między nami koniec na zawsze, a teraz dzwoni i mówi, że mnie kocha.-krzyknęła w złości
Patrycja: Nie martw się nim. Zapomnij o nim. Mówiłaś, że zakochałaś się w Marco.
Karolina: No ale nie mogę przestań myśleć o Sebie.
Patrycja wyszła do chłopaków powiedziec im że mają się zbierac.
Mario: Już? Impreza dopiero się zaczyna…- zaczął się śmiać
Patrycja: Jaka impreza? Skoro ty masz dziurawe spodnie- parsknęła śmiechem
Mario: Było powiedzieć od razu, że wolisz abym je zdjął-powiedział zupełnie poważnie
Patrycja: Haha, bardzo śmieszne. Nie pozwalaj sobie za dużo
Marco: A gdzie Karolina?- spytał niepewnie
Patrycja: A właśnie dlatego musicie się zbiera. Ma problemy miłosne. Chłopak ją zranił i dziewczyna jest załamana, ale wy nie wiecie co to znaczy…- odpowiedziałam ze smutkiem
Marco tylko się spojrzał, a Mario dodał, że Marco doskonale wie o co jej chodzi.
Patrycja: To znaczy?
Mario: W skrócie. Marco miał dziew..- nie dokończył bo Marco mu przerwał
Marco: Byłem z dziewczyną przez 4 lata, a ona mnie zdradziła.
Mario: A najlepsze jest to że miała na imię KAROLINA!
Patrycja: Uu to współczuje, tylko, że ta Karolina jest zupełnie inna.
Marco: Możliwe.
Mario: Dobra to się zbieramy.
Patrycja podeszła do Marco, dała mu całusa w policzek i powiedziała mu coś na ucho.
Mario: Ej a ja??
Patrycja: Obaa ten jak się dopomina-zaśmiałam się
Mario podszedł do mnie, złapał mnie w tali i chciał pocałować, ale ja go odepchnęłam. Po czym wyszli, a ja poszłam do Karoliny.

MARCO:

Ta Karolina wydawała się być bardzo fajna dziewczyną. Była inna, niż wszystkie jakie spotkałam. Ale to Karolina. Nie wiem co mam o niej Myślec. Chociaż kiedy ją zobaczyłem poczułem coś w sercu. Jakby ukucie. Czy ja się w niej zakochałem?
Mario: Mmm, ta Patrycja jest całkiem niezła. Pyskata, lubię takie. Można się z nią zabawić. Ale czy to takie proste? Jako jedyna dziewczyna odepchnęła mnie jak chciałem ją pocałować. To mnie bardzo zdziwiło i dziwnie się poczułem.
Mario: I jak Marco podobała Ci się któraś?
Marco: Szczerze? To Karolina wydawała się być super.
Mario: No pasowalibyście do siebie, oboje jesteście nieśmiali i zranieni przez drugą połówkę.
Marco: Możliwe, ale boję się wiązać, przecież niedługo wyjeżdżamy.

Mario: No niby tak. Ej ale czy ciebie nie zdziwił fakt że te dziewczyny (…)


3: Kto by pomyślał?

Tydzień później:

Kiedy już przyzwyczaiłyśmy się do luksusów, które nas otaczały, postanowiłyśmy ten dzień spędzić we dwie. Same. Bez żadnych chłopaków i  ciotek. Najpierw wybrałyśmy się do dużej galerii handlowej,  a potem zamierzałyśmy opalac się przed domem nad basenem. Obładowane nowymi ciuchami, bardzo zmęczone udałyśmy się do domu, gdzie zjedliśmy obiad. Potem poszłyśmy nad basen. Obie założyłyśmy nowe stroje kąpielowe, które były identyczne. Leżąc na leżakach rozmawiałyśmy, ale cały czas przeszkadzały nam krzyki które dobiegały z za płotu. Nagle ni  stąd ni z owąd do basenu wpadła piłka. Zaczęłyśmy się śmiać, bo przecież takie przygody zdarzają się tylko nam. Kiedy myślałyśmy że ta piłka spadła z nieba, nagle do bramy podeszło dwóch chłopaków, jeden wysoki blondyn, drugi niższy szatyn.
Szatyn: Ej laski podajcie piłkę.
Patrycja: A nogi masz?
Szatyn: No mam, ale z tego co widzę ty masz ładniejsze.
Blondyn z Karoliną zaśmiali się.
Patrycja: Ale banalny ten twój podryw.
Szatyn: Marcowi i twojej koleżance się podobał.
Patrycja: Ty to powiedziałeś.
Szatyn się tylko uśmiechnął i zaczął wchodzić na płot.
Patrycja: Ej laluś co ty robisz?
Szatyn: Jak to co? Idę tam do ciebie.
Patrycja: Zabierz ze sobą kolegę.
Karolina powiedziała po cichu co ja robię. Odpowiedziałam jej, że ten blondyn do niej pasuje. Ta  dziwnie się uśmiechnęła.
Po chwili obie zaczęłyśmy się śmiać, bo szatynowi rozdarły się spodnie. Widziałyśmy, że trochę się zawstydził, ale nie chciał tego dać po sobie poznać. Kiedy jego kolega przeszedł przez płot, obydwaj byli coraz bliżej nas. 
Karolina: Jeja chyba się zakochałam- powiedziała po polsku
Patrycja: Weź przestań, pogadamy, pobawimy się z nimi i wyjedziemy- uśmiechnęłam się
Szatyn: Czy ten piękny uśmiech jest skierowany do mnie.?
Patrycja: Chyba śnisz kotku.
Blondyn: Ulala trafiłyśmy na pyskate Polki.
Patrycja: Że polki to masz rację.
Karolina: Ale pyskatość to dobra strona Patrycji.
Szatyn: Patrycji mówisz?? Wiec tak masz na imię. –spojrzał na mnie
Patrycja: Dokładnie lalusiu. –spojrzałam na  niego.
Szatyn: Ejj bez takich. Jestem Mario.
Blondyn: Ja jestem Marco. A ty nieznajoma-Spojrzał na Karolinę
Karolina: Mam na imię Karolina.
Marco spojrzał na Mario i zaniemówił. Razem z Patrycją nie wiedziałyśmy o co chodzi, ale Patrycja się odezwała, po tym jak Mario po cichu powiedział coś do Marco.
Patrycja: Ej Laluś, tak na marginesie to o laskę to ty możesz się podpierac.

Mario spojrzał ma mnie seksownym wzrokiem po czym (…)

poniedziałek, 1 lipca 2013

2: My jesteśmy nienormalne

Nagle spotykają swoją ciotkę, która zatrzymała się z pielgrzymami i zaczęła z nimi gawędzic. Jak ona mogła nam to zrobić i nic nie powiedzieć?? Chyba chcę, żebyśmy upadły na zawał. Doszłyśmy do samochodu. Zapakowałyśmy walizki i ruszyłyśmy w drogę. ,,Ruszyłyśmy” jeśli tak można to nazwać, bo zatrzymałyśmy się na środku autostrady. Kochana ciocia zapomniała zatankować samochodu. Nie wiedziałyśmy czy mamy się śmiać czy płakać. W końcu stałyśmy na środku drogi, a samochody na Nas trąbiły. Nagle na sygnale zjawiła się policja. Zamurowało Nas. Powiedzieli, że zabierają nas na komisariat. Patrycja wybuchła śmiechem, a policjant groźno na nią spojrzał. Ciotka żeby uratować sytuacje zaczęła podrywac ,,bezbronnego’’ komisarza. A tamten od razu wpakował nas do radiowozu.

Godzinę później:


Siedzimy na komisariacie. Całe wystraszone. Policjanci zaczęli na przesłuchiwać. Nie wiedziałyśmy co mamy robić. Nagle wszyscy zaczęli sie z nas śmiać. Okazało się ze ten policjant jest narzeczonym ciotki i zrobili sobie z nas jaja.  Po tym incydencie zawieźli nas do domu, który był cudowny. Po prostu wyśmienity. Kuchnia była  połączona z salonem co prezentowało się niebiańsko. Ciotka miała aż 4 łazienki i 5 sypialni z garderobami. Obie miałyśmy balkon, z czego byłyśmy bardzo zadowolone. I co najważniejsze za domem był duży basem z leżakami.

Kuchnia z salonem

Sypialnia Patrycji

Sypialnia Karoliny

Villa z basenem ciotki

_________________________________________________________________
Troche krótki ten rozdział, dlatego dodajemy dzisiaj. Na razie mało się dzieje, ale już w kolejnym spotkamy dwóch przystojniaków ;)

1: Gdzie jest ciotka?

1 lipca godzina 8:30 dziewczyny o tej godzinie mają pociąg do Gdańska. Obie rozmawiały do późnej nocy i zasnęły nad ranem. Karolina zapomniała przez to nastawić budzika i spóźniły się na pociąg, który przejechał im przed nosem. Patrycja ze złością zaczęła krzyczeć na peronie na Karolinę. Porządnie ją ochrzaniała, aż wszyscy ludzie się na nie patrzyli. Ale to nie żadna nowość, u nich to normalka. Zawsze odstawiały numery, a potem się z nich  śmiały. Jednak dzisiaj nie było się z czego śmiać, bo to była naprawdę poważna sprawa. Miały bilety na wyznaczony dzień i godzinę, a tu taka wpadka. Patrycja zaczęła panikować, a Karolina się z niej śmiała, ale tylko pod nosem, bo nie chciała już wysłuchiwać kolejnych kazań. Wiedziała, że jest młodsza i nic nie zdziała. Kiedy trochę się uspokoiły poszły do kasy spytać czy można przebukować bilet. Miały szczęście i to ogromne. Udało się im. Kolejny pociąg za dwie godziny. Same nie mogą w to uwierzyć. Patrycja skoczyła Karolinie na szyje, a ludzie znów skierowali wzrok na nie. Jednak babka stała i się śmiała, ale nie zwracaliśmy na to uwagi.  

DWIE GODZINY PÓŹNIEJ:

KAROLINA

Siedziałyśmy już w pociągu i słuchałyśmy muzyki. Potem czytałyśmy książkę. Patrycji jak zwykle się nudziło, wiec postanowiła porozgląda się za jakimiś ciachami. Nie wiem jak ona to robi, ale te jej sztuczki zawsze są niezawodne. Szczerze mówiąc nie wiem po co ona poszła skoro ma cudownego chłopaka, który ją kocha. Ale jej nigdy nie zrozumiesz. Po 10 minutach przyprowadziła jakiś dwóch kolesi, przystojnych kolesi, bardzo przystojnych kolesi i zaczęliśmy pogawędkę. I tak rozmawiałyśmy przez dłuższy czas, aż dojechaliśmy na miejsce. Nie wiem czemu, ale Patrycja zawsze ma fajne pomysły, bo czas od razu zleciał nam szybciej. Na peronie czekała na nas moja ciotka, która pomogła nam z walizkami.
Byłyśmy zachwycone, że jesteśmy na miejscu. Razem z ciocią poszłyśmy do samochodu, który zaparkowała ze dwa kilometry od peronu. Kiedy szłyśmy, naprzeciwko Nas było dużo ludzi. Nasze pierwsze skojarzenie to pielgrzymka. Zaśmiałyśmy się wszystkie.
Patrycja: Nie no już nie mogę, nogi mnie bolą.
Karolina: No co ty nie powiesz. Ciociu daleko jeszcze?
Patrycja: Jaka ciociu tu nie ma żadnej cioci.
Karolina: Coo.? OMG gdzie ona jest?
Patrycja: Ale kto?
Karolina: CO? Jak to kto ciocia!
Patrycja: A ciocia. O kurde zgubiłyśmy ciotkę.
Karolina: Już po Nas!

Patrycja z Karoliną nie wiedzą co mają zrobić. Nagle spotykają (…)

____________________________________________________________________________
haha jak się dowiecie kogo spotkały to piszcie w komentarzach ;)
Kolejny rozdział jutro. KOMENTUJCIE!